Polityka wschodnia Vaclava Klausa

Podczas gdy Polska, która powinna być głównym ogniwem zbliżającym Rosję do Europy, nie może się wygrzebać z idiotycznej polityki postprometejskiej, robionej w dodatku na zamówienie z zewnątrz – Czechy wyrastają na główne państwo regionu, mające uprzywilejowane stosunki z Moskwą. Nie jest to przypadek – Praga, mimo różnych zawijasów, prowadzi taką politykę od wielu lat.

Kolejnym ważnym wydarzeniem w relacjach między tymi państwami była wizyta prezydenta Czech Vaclava Klausa w Moskwie. Według czeskiego dziennika “Lidove Noviny” – podaję za „Gazetą Wyborczą” – w czasie wizyty Klausa w Moskwie podpisano umowy o wartości 680 mln euro. Czeskie firmy będą m.in. współpracować z kombinatem metalurgicznym w Magnitogorsku i budować centrum handlowe w Riazaniu. Najważniejsze rozmowy dotyczyły energetyki. W Moskwie Klaus był na prezentacji swojej książki, której rosyjską edycję sponsorował rosyjski koncern paliwowy Łukoil.

Miedwiediew i Klaus

Miedwiediew i Klaus

A po oficjalnych rozmowach prezydentów rosyjski koncern Atomstrojeksport – monopolista w eksporcie cywilnych technologii nuklearnych – podpisał umowę z czeską spółką Skoda JS. Czeska i rosyjska firma utworzą konsorcjum, które będzie ubiegać się o kontrakt na budowę dwóch nowych bloków w elektrowni atomowej w Temelinie w pobliżu granicy z Austrią. Zwycięzca przetargu będzie mógł starać się jeszcze o kontrakt na budowę trzech nowych bloków elektrowni atomowych – dwóch w drugiej czeskiej elektrowni atomowej oraz jednej w elektrowni atomowej na Słowacji. – To dobrze, że tak znacząca rosyjska firma chce uczestniczyć w rozwoju czeskiej energetyki – powiedział Klaus po rozmowach z Miedwiediewem.

Według dziennika “Kommiersant” prezydenci rozmawiali też o dostawach rosyjskiego gazu. W tym roku firma RWE Transgas – czeska spółka niemieckiego RWE – miała kupić od Gazpromu 8,5 mld m sześc. gazu. Ale na razie z powodu kryzysu Czesi importowali z Rosji tylko 2,7 mld m sześc. surowca i mogą nie wypełnić w tym roku zobowiązań importowych wobec Gazpromu. Według źródeł w Gazpromie, na które powołuje się “Kommiersant”, nie zniechęci to Rosjan do budowy w Czechach własnego magazynu na 0,5 mld m sześc. gazu. Surowiec z tego magazynu Rosjanie będą mogli potem eksportować np. do Polski przygotowywanym obecnie połączeniem w pobliżu Cieszyna. Tę inwestycję RWE Transgas szykuje wraz z polskim państwowym Gaz-Systemem.

O atmosferze rozmów świadczy wymiana uprzejmości między prezydentami. Dmitrij Miedwiediew podczas spotkania z Klausem powiedział: „Cieszę się szczerze, że mogę powitać prezydenta Czech, pana Klausa, w naszym kraju. Poprzednio spotykaliśmy się z Panem w dalekim Chabarowsku podczas szczytu Rosja – Unia Europejska, który, moim zdaniem, dzięki pełnieniu przez Czechy funkcji przewodniczącego w Unii Europejskiej, miał wówczas pomyślny przebieg. Wspominam w tej chwili o tym, gdyż było to moje pierwsze spotkanie osobiste z panem Klausem. Stało się ono dobrą podstawą dla kontynuowania naszego dialogu tu, w Moskwie, gdzie prowadzenie negocjacji jest sprawą łatwiejszą, gdyż między Moskwą i Pragą nie ma większej liczby stref czasowych. W ogóle praca będzie bardzo przyjemna. Ponadto, pogoda jest zadziwiająco piękna!
Omówiliśmy dziś, rzec można, wszystkie aspekty współdziałania rosyjsko-czeskiego oraz problemy międzynarodowe, interesujące obie strony. Oczywiście, nie pominęliśmy kwestii globalnego kryzysu gospodarczego, który, niestety, wywarł negatywny wpływ na wielkości wzajemnej wymiany handlowej między Rosją i Czechami. Jednak zamierzamy wspólnie naprawiać tę sytuację, dlatego w drugiej połowie października przeprowadzimy w Moskwie Dni czeskich i słowackich kół biznesowych przy szerokim udziale biznesmenów i finansistów z naszych krajów. Jednym z tematów podstawowych tej imprezy będzie współpraca w dziedzinie energetyki. Wymieniono również poglądy odnośnie kształtowania nowej, współczesnej architektury bezpieczeństwa europejskiego – podkreślił Dmitrij Miedwiediew.

Wedle relacji „Głosu Rosji”, strony poświęciły uwagę stosunkom Rosji i NATO, nawiązały do kwestii następnego szczytu Rosja – Unia Europejska, mającego obradować w listopadzie. „Jestem zadowolony z tego, że nasze spotkanie odbyło się w atmosferze otwartości i zrozumienia wzajemnego” – podkreślił prezydent Rosji.
Vaclav Klaus, ze swej strony, stwierdził w odpowiedzi: „Wyrażam wdzięczność prezydentowi Rosji, który właśnie w Chabarowsku zaprosił mnie uprzejmie do odwiedzenia Moskwy. Potwierdzam, że nasz dzisiejszy dialog naprawdę był bardzo szeroki zarówno ze względu na tematykę, jak też nader pozytywny ze względu na duch. Rosja jest dla nas bardzo ważnym krajem. Kupujemy rosyjskie ropę naftową i gaz, wasi specjaliści rozwijają czeską energetykę atomową. I to bynajmniej nie wszystko. Wysoko cenimy ten fakt, że nasze współdziałanie nie urywa się nawet w najtrudniejszych chwilach, włącznie z globalnym kryzysem gospodarczym. Tak samo, jak Dmitrij Miedwiediew, odczuwam, że atmosfera na świecie staje się bardziej pozytywna i otwarta. Rosja i Czechy mają zbliżone poglądy co do ważnych problemów polityki międzynarodowej. Jednak nie należy zapominać o tym, że nie tylko gospodarka i polityka jednoczą nasze kraje. Nie zapominajmy o kulturze, która może najbardziej zbliża nasze narody. Bardzo się cieszę, że wkrótce liczne skarby Kremla Moskiewskiego będą do obejrzenia na Praskim Hradzie. Z przyjemnością zapraszam Dmitrija Miedwiediewa do złożenia wizyty w naszym kraju – powiedział prezydent Czech Vaclav Klaus. Prezydent Rosji wyraził wdzięczność czeskiemu koledze za to zaproszenie”.

Zauważmy, że w rozmowach między politykami tych państw w ogóle nie pojawia się od pewnego czasu problematyka historyczna. Klaus swego czasu obwieścił, że problem np. 1968 roku jest już tylko kwestią historyczną, a współczesne pokolenie polityków rosyjskich nie ponosi za tamte wydarzenia żadnej odpowiedzialności. Jeśli porównamy to z atmosferą rozmów polsko-rosyjskich, to różnica w podejściu wprost bije w oczy.

Czeski dziennik „Hospodářské Noviny” przeanalizował politykę Klausa wobec Rosji, pisząc: „Zaledwie kilka dni po tym, jak, stawiając nowy warunek podpisania traktatu lizbońskiego, wywołał oburzenie w Europie, prezydent Václava Klaus składa wizytę państwową w Rosji. Wyznaje przy tym gospodarzom, że jest „głęboko przejęty wzmocnieniem integracji europejskiej”. Klaus zalicza się do grona tych czeskich polityków, którzy nie boją się otwarcie wyrażać swojej prorosyjskiej orientacji, w przeciwieństwie na przykład do prawicowego rządu Mirka Topolánka, który stawiał raczej na zacieśnienie więzi ze Stanami Zjednoczonymi.

Przy okazji wrześniowego wyjazdu właśnie do Stanów Klaus oświadczył, że Moskwa jest dla Czech znacznie mniejszym zagrożeniem niż Unia Europejska ze swoimi nadmiernymi regulacjami. „Nigdy w ciągu dwóch tysiącleci swojej historii Rosja nie miała równie dobrego systemu politycznego, a zasada wolności nie była tak bardzo poszanowana”, powiedział w niedawnym wywiadzie dla „The Washington Times”.
Wcześniej, gdy był jeszcze premierem, Václav Klaus generalnie zawsze utrzymywał prozachodnią linię. Dopiero po odejściu z władz wykonawczych zaczął bardziej wyraźnie krytykować integrację europejską i Stany Zjednoczone. Ta zmiana kursu znalazła potwierdzenie w jego zastrzeżeniach wobec bombardowań Jugosławii przez NATO w 1999 r. I to właśnie wtedy po raz pierwszy zainteresowali się nim rosyjscy dziennikarze. Obecnie to oni promują Klausa. Tamtejsze media poświęcają mu dużo więcej miejsca niż wszystkim innym przywódcom krajów Europy Środkowej. Jego wypowiedzi na temat „bezpodstawnej rusofobii” zachodnich elit są szczególnie cenione przez prokremlowskich żurnalistów. Renomowany moskiewski politolog Michaił Deljagin w swym niedawnym artykule na temat kryzysu integracji europejskiej przytoczył rzekomą wypowiedź Klausa, z której wynikało, że przystąpienie do Unii Europejskiej oznaczało dla Czech zubożenie finansowe”.

Dziennik przytacza także krytyczne opinie na temat polityki wschodniej Klausa: „Pod wieloma względami Václav Klaus jest człowiekiem przeszłości. Należy on do przebrzmiałej epoki, gdy świat był podzielony na dwa bieguny. Nie zdoławszy wyrobić sobie pozycji na Zachodzie, w przestrzeni politycznej zajętej przez Václava Havla, zwrócił się, co nader logiczne, w stronę Rosji”, zauważa politolog Michael Romancov, profesor Uniwersytetu Metropolitalnego w Pradze. Mimo tej popularności, jaką cieszy się w rosyjskich mediach, kremlowscy przywódcy nie omieszkają przypomnieć mu czasem, gdzie jest jego miejsce w politycznym świecie. W trakcie poprzedniej wizyty w Moskwie Klaus chciał zapewnić Władimira Putina, że radar wchodzący w skład amerykańskiej tarczy antyrakietowej nie będzie skierowany w stronę Rosji. Na co jego rozmówca wybuchnął śmiechem i odpowiedział: „Ależ wy nigdy nie będziecie mieć na to żadnego wpływu”. Te słowa wyraźnie wywołały niejakie zakłopotanie czeskiego prezydenta.
Miedwiediew jest niewątpliwie najważniejszym szefem państwa, który zaprosił Klausa od czasu jego reelekcji. Natomiast wizyty państwowe, podczas których czeski prezydent jest przyjmowany przez swych zachodnich odpowiedników, zdarzają się raczej wyjątkowo. „Częściowo wynika to z nadaktywności, jaką wykazywał po swoim pierwszym wyborze. Udał się wówczas do mnóstwa krajów. A tymczasem w wielu z nich trzeba odczekać kilka lat, zanim pojawi się nowe zaproszenie”. Ale jest oczywiście zupełnie innych powód. „Przywódcy nie zapraszają go już obecnie z uwagi na jego stanowisko odnośnie integracji europejskiej”, ocenia szef Partii Ludowej i były minister spraw zagranicznych Cyril Svoboda”.

Klaus podkreśla zawsze, że Rosja ze swoim systemem podatkowym (13-procentowy liniowy) i liberalnymi regulacjami gospodarczymi, a także z konserwatyzmem ideologicznym – jest bliższa jego ideałom niż socjalistyczna Unia Europejska. Klaus cieszy się u nas na prawicy wielkim wzięciem. Jednak ta prawica polska, obsesyjnie rusofobiczna, nie zamierza przynajmniej w części wyciągnąć wniosków na temat jego podejścia do Rosji. Ten temat zwyczajnie się przemilcza. Tymczasem mogłaby się sporo nauczyć, jeśli chodzi o sztukę roztropności w polityce międzynarodowej.

Opr. Jan Engelgard
Nr 44 (1.11.2009)

Komentarze: (6)

 

  1. WD do zdegustowanego pisze:

    Właśnie to Polaków niszczy. Twój i podobne sposoby podejścia do polityki międzynarodowej. Z sąsiadem trzeba żyć źle, bo możę u Ciebie skraść ziemniaki z piwnicy.
    To jest poziom Tuska, Kaczyńskich i dorastającego Sikorskiego /nie wspomnę o SLD/. Gratuluję “postawy”, zdegustowany. Może byś się podpisywał jako “ZDEMORALIZOWANY NIEPOPRAWNIE”?? Albo “szkodzący samemu sobie”…

  2. WD pisze:

    Właśnie to Polaków niszczy. Twój i podobne sposoby podejścia do polityki międzynarodowej. Z sąsiadem trzeba żyć źle, bo możę u Ciebie skraść ziemniaki z piwnicy.
    To jest poziom Tuska, Kaczyńskich i dorastającego Sikorskiego /nie wspomnę o SLD/. Gratuluję “postawy”, zdegustowany. Może byś się podpisywał jako “ZDEMORALIZOWANY NIEPOPRAWNIE”?? Albo “szkodzący samemu sobie”…

  3. wyborca LPR pisze:

    Zdegustowany to być może osoba nasłana na to forum aby jątrzyć kiedy jest szansa na poprawe stosunków ze wschodnim sąsiadem, a być może osoba nawiedzona, ktorych ci u Nas w Polsce dostatek. Do dzisiaj są rozpowszechniane plotki, że Anna Jantar nie zgineła 30 lat temu w katastrofie ił-62 w lesie kabackim a żyje ,została porwana przez Arabów lub inni porwana do domu publicznego.

  4. rkki pisze:

    tudzież że Wanda Rutkiewicz nie zginęła w Himalajach ale żyje w jakimś klasztorze w Tybecie…..

  5. WD pisze:

    Polska z Rosją m.inn. po to zacieśnia stosunki, aby wspólnie poradzić sobie z Prezydentem Białorusi Łukaszenką, którego podtrzymuje 80% białoruskiego społeczeństwa.- wspólnie rozpracowali plan wywalena go i uwięzienia /opętany alkoholowo-politycznie Żyrinowski tego planu już nie ukrywa/. Tak Polsce Kaczyńskich-Tuska, jak i Rosji Miedwiedziewa-Putina – tym obu obcjom /od słowa “obcy”/ narodowościowym – zależy jak nikomu na tym, aby połknąć niezależną Białoruś i zaprowadzić tam swój globalistyczny “porządek”. Na horyzoncie krystalizuje się nowy układ agresywnych sił w Europie – najwyraźniej pro-israelskich i anty-białoruskich. Oj będzie się teraz działo!?…

    Uważam, iż polski obóz narodowo-patriotyczny powinien zająć jednoznaczne stanowisko odnośnie tego faktu i bronić tak wolności … “naszej, jak i ichniej” – współbraci Białorusinów.

Zostaw komentarz