Górska: Czy Szydłowiec musi być czarną dziurą?
Taka sytuacja trwa już od lat. Jesteśmy jako miasto i powiat na czele krajowej listy o największym bezrobociu. Na początku marca br. „Dziennik Gazeta Prawna” pisał: Czterdziestotysięczny powiat szydłowiecki niegdyś najbardziej znany był z XVI-wiecznego zamku rodów Szydłowieckich i Radziwiłłów. Dziś jednak mało kto pamięta nie tylko o nim, ale także o zabytkowym murze kurtynowym otaczającym zamek. Kilka lat temu był plan, by ten mur rozreklamować i by ściągnął turystów do miasta.
Zamiast tego Szydłowiec i jego okolica cieszy się inną, niestety mniej chwalebną sławą. To miejsce z największym bezrobociem w całym kraju. Według właśnie opublikowanych danych Głównego Urzędu Statystycznego pracuje niewiele ponad 10 tys. osób, a aż 5,7 tys. jest zarejestrowanych jako bezrobotni. – Raz jest trochę lepiej i spada nam to bezrobocie poniżej 30 proc. Kilka lat temu mało brakowało, a czterdziestkę byśmy przekroczyli – rozkłada ręce Tadeusz Piętowski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Szydłowcu. Tłumaczy, że wszystko zaczęło się klasycznie. Przełom lat 80. i 90., padają dawne państwowe przedsiębiorstwa i spółdzielnie pracy. Te, które nie upadły, zaczynają zwalniać. W produkującym elektronikę Profelu, dawniej zatrudniającym ponad 1400 osób, ostało się ledwie 400 osób”.
Jako mieszkańcy tego historycznego miasta, mieszkańcy gminy i powiatu wolelibyśmy nie być „bohaterami” takich publikacji. Jednak taka jest smutna rzeczywistość. Ciągle padają pytania – dlaczego właśnie my? Nasze położenie geograficzne nie jest przecież aż tak fatalne – do Warszawy nie jest daleko, nie jesteśmy gdzieś na ścianie wschodniej, gdzie w promieniu wielu kilometrów nie ma dosłownie nic. A jednak nawet tam jest lepiej. W ostatnich latach otoczenie naszego miasta zaczęło się zmieniać. Remontowane są drogi, szkoły, budowane boiska sportowe dla młodzieży. Na horyzoncie mamy wielką budowę, jaką będzie trasa S 7, która przybliży Szydłowiec do takich ważnych centrów gospodarczym i politycznym, jak Warszawa czy Kraków. Szybciej dojedziemy do Radomia i Kielc. Nadzieje związane są także z planami budowy cywilnego portu lotniczego Radom, który mógłby stać się bazą dla przeładunków cargo. Optymistyczną wiadomością jest także przyznanie Szydłowcowi dotacji unijnej na rozbudowę infrastruktury turystycznej, w tym na wstępny remont Zamku.
Ludzie patrzący na naszą sytuację z zewnątrz, także tacy, którzy nam sprzyjają, nie raz nie mogli się nadziwić, jak – mając takie atuty – nie jesteśmy w stanie ich wykorzystać? Oczywiście, istniej coś takiego jak trudności obiektywne. Całe dawne województwo radomskie jest dotknięte plagą bezrobocia i zastoju. My jesteśmy tylko częścią tego obszaru. Wiemy, że niewiele lepiej jest za miedzą, w województwie świętokrzyskim. Ale wiemy też, że np. Kielce radzą sobie o niebo lepiej niż Radom. Wiemy też, że kiedy ruszyły dotacje unijne na Mazowszu, to najmniej wniosków spłynęło z dawnego województwa radomskiego. Czy dlatego, że tych pieniędzy nie potrzebujemy? Nie, bo władze lokalne nie doceniły znaczenie tego źródła finansowania, nie uruchomiły na czas odpowiednich działań. Prawda jest taka, że nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach trzeba być aktywnym.
Sprawą priorytetową na najbliższy czas powinno być dla nas dokonanie przełomu, jeśli chodzi o bezrobocie. W tym celu musimy wykorzystać wszystkie atuty jakie mamy (położenie, dobrą komunikację, walory turystyczno-historyczne). I nie polegać to powinno tylko na doraźnych działaniach urzędu pracy czy kontynuowaniu programu „Praca i Środowisko” (program zatrudniania sezonowego przy konserwacji dróg wodnych finansowany przez Urząd Marszałkowski). To są działania łagodzące kryzys, a nam potrzeba przełomu – czyli ściągnięcia do Szydłowca większej inwestycji i maksymalną aktywizację rodzimego biznesu. Jeśli nam się to uda – wówczas opuścimy niechlubne pierwsze miejsce w tabeli miast i powiatów o największym bezrobociu w Polsce. Jeśli nie – to nadal będziemy „czarną dziurą”.
Agnieszka B. Górska
Komentarze: (2)





Ma rację kobita. To jest realne Mazowsze: smród, brud i ubóstwo. W porównaniu z Radomiem czy Ostrołęką, Mielec i Rzeszów w Podkarpackim to oazy dobrobytu.
Nie ma w Szydlowcu ani brudu, ani smrodu, ani ubostwa. W tym miescie jest najwiecej samochodow zarejestrowanych na 1 mieszkanca – po Warszawie. Jest wysokie bezrobocie, ale ani ze smrodem, ani z brudem ani z ubostwem nie ma to nic wspolnego. Taki z ciebie analityk, jak z koziej dupy traba, moj drogi bemie. Wpadnij do Szydlowca, to sie przekonasz.