Młodzież WszechPOlska

Roman Giertych wrócił do gry (niektórzy twierdzą, że z niej nigdy nie zrezygnował). Tym razem zawarł strategiczny sojusz z małopolską PO. W przyszłości będzie to może sojusz z Platformą na szczeblu wszechpolskim (w znaczeniu ogólnopolskim). Po rozmowach przedstawiciela konserwy PO Jarosława Gowina (frakcja Radka Sikorskiego) z, niemającym formalnie nic wspólnego z LPR, R. Giertychem, dwóch radnych (Wojciech Bosak i Piotr Stachura) Sejmiku Małopolskiego zmieniło koszulki klubowe z ligowych na te z drużyny Tuska. Krok ten stanowi uwieńczenie wieloletnich ożywionych kontaktów Giertycha z liderami PO, na czele z obecnym szefem MSZ (istotną rolę odgrywają tu być może kontakt obu panów z Opus Dei).

MW

MW

„Widzicie źdźbło w oku bliźniego, a belki we własnym nie dostrzegacie”, może zakrzyknąć polemista. Toć to przecież nie gdzie indziej, jak na łamach „Myśli Polskiej” kilkakrotnie wspierano niektóre posunięcia PO i rządu Tuska, z prowadzoną przez R. Sikorskiego polityką wschodnią na czele. To w „Myśli Polskiej” chwalono Premiera za doprowadzenie do przyjazdu Władimira Putina na obchody rozpoczęcia II w. św. To „Myśl” poparła ostatnio proponowany przez Arkadiusza („Arama”) Rybickiego projekt zmian w IPN. Może jest zatem pewna logika w taktyce byłego lidera LPR? Mądrość etapu, wyraz realizmu? A może jeszcze coś innego? Ktoś kiedyś przyrównał metody funkcjonowania MW do tych panujących przed wojną w „Falandze”. Może zatem akces do PO to coś na wzór projektowanego przez Bolesława Piaseckiego „planu dwunastoletniego”, polegającego na infiltracji i opanowaniu wszystkich działających na ówczesnej scenie politycznej partii. Jak pisał przecież klasyk historia nie powtarza się inaczej, niż pod postacią farsy.

Obserwując od pewnego czasu postępującą stopniowo ewolucję części środowisk MW i dawnej LPR, wyraźnie widać ich przejście na pozycje PiS/IPN. U wielu zaczęła dominować mentalność lustracyjna i rusofobiczna. Przykłady można mnożyć: Białoruś (za Andżeliką Borys), stan wojenny (pikiety pod willą gen. Jaruzelskiego), dekomunizacja/lustracja (w tym zakresie guru to B. Wildstein), polityka historyczna IPN (bezrefleksyjny kult żołnierzy wyklętych połączony ze schematyzmem ocen), wreszcie odejście od dużej części dorobku J. Giertycha. Wszystko to wyraźnie pokazuje, na jakiej płaszczyźnie „giertychowcy” zgłaszają swój akces do PO. Wielce znamienny był występ J. Gowina w programie „Młodzież kontra” (emitowanym 7. 03. br. na TVP 3). Na zadane przez przedstawicieli MW pytanie o stosunek do odwołania z telewizji wiceszefowej TVP 1, p. Anity Gargas, po emisji filmu „Towarzysz Generał”, Gowin odpowiadając uznał ten fakt za zamach na wolność słowa i debaty publicznej w Polsce. Złożył przy tym jasną deklarację o „byciu człowiekiem «Solidarności»”, podkreślając, że nadal liczy się dla niego to, kto był wówczas po której stronie barykady. Trudno było nie odnieść wrażenia, że odpowiedź była dla pytających satysfakcjonująca. Łatwo też sobie wyobrazić, po której stronie owej barykady widzą się dziś stronnicy byłego ministra edukacji. I na nic nie zda się tu pryncypialność „Polityki Narodowej”, której stronice przetykane są suto cytatami i sentencjami z dzieł J. Giertycha.

Znając jednak przymioty głównego rozgrywającego (miast organów statutowych) w LPR, należy się spodziewać niechybnie wielkiej draki, niezłego bigosu w samej Platformie i zakończenia kolejnego etapu działalności z wielkim hukiem i nieodpartym uczuciem niesmaku.

Maciej Motas

Komentarze: (28)

 

  1. Realitas pisze:

    Tow Motas przestańcie pieprzyć te stalinowskie farmazony.

  2. marq pisze:

    A obecność posła Kowalskiego w PiS to co? Wyraz realizmu? I Giertych i Kowalski/całe środowisko MP są po jednych pieniądzach. Na skróty do koryta…

  3. NW pisze:

    Kolejny kij w mrowisko. Chyba nie tędy droga Kol. Macieju.

  4. Mieszanie faktów i pojęć nie jest najmądrzejsze.
    MWP to obok mało raczej wartościowych młodych karierowiczów, którzy dziś są raczej w innych organizacjach, naprawdę głęboko patriotyczna młodzież, wymagająca tylko odpowiedniej edukacji.
    Temat ,,żołnierzy wyklętych” to temat do długiej dyskusji. To bezgraniczny patriotyzm, ale i polityczna naiwność.
    Nam nie wolno odrzucać etosu mjr ,,Łupaszki”, ale też i trzeba młodym ludziom narzucać etos inż. Eugeniusza Kwiatkowskiego.
    Tłumaczyć, że dla Polski należy przede wszystkim żyć i pracować. Bo ginąć może byle dureń. To trzeba młodym ludziom tłumaczyć, a nie potępiać w czambuł młodych polskich patriotów.

  5. Tadeusz pisze:

    Pan red. Motas słusznie zauważa że problemem nie jest taki czy inny taktyczny sojusz. Problemem jest degrengolada koncepcyjno-intelektualna MW. Problemem jest to, że ta organizacja odrzuciła kanony myślenia tradycyjnymi kategoriami endeckiego realizmu i wyobraża sobie swoją prawicowość jako bycie TURBO-PISEM. (Na samo w starszym pokoleniu choruje zresztą Marek Jurek).
    Każdy kto zna dorobek Dmowskiego musi stwierdzić że bezrozumny patriotyzm to szczególne zagrożenie dla Polski i antyteza rozumnej myśli narodowej. Ruch narodowy i tradycja Solidarności to dwa zupełnie różne kosmosy myślenia o państwie i polityce. Trudno zatem aby w imię niedrażnienia “patriotycznej młodzieży z MW” powstrzymywać się od krytyki jej poglądów, przejmowanych od obozu insurekcyjno-piłsudczykowskiego.

  6. Tadeusz pisze:

    Co do żołnierzy wyklętych odnosi się do nich dokładnie ta sama refleksja, jak w odniesieniu do uczestników innych ruchów powstańczych. Nikt nigdy na prawicy nie negował ich bohaterstwa i patriotyzmu, ale powstanie antykomunistyczne po 1944 r. było jeszcze większym polityczno-militarnym szaleństwem, niż wcześniejsze ruchy insurekcyjne. Tymczasem odnosi się wrażenie -patrząc na propagandę IPN oraz poglądy wielu młodych ludzi odwołujących się werbalnie do tradycji ruchu narodowego – jakoby postawa powstańcza sama w sobie była najwyższą wartością, którą należy wybierać bez względu na okoliczności. A takie poglądy są w najwyższym stopniu z punktu widzenia realizmu narodowego nie do przyjęcia.

  7. Maciek pisze:

    slabe, zal komentowac, Motas znowu wszystko zamotal

  8. Realitas pisze:

    Wybitny naukowiec Jacek Bartyzel, obala mit Żołnierzy Wykletych jako „romantycznej partyzantce” (co próbuja na wmówic PRLowscy ugodowcy i lojalisci podajacy se za Endeków – najwidoczniej zapomnieli przeczytać “UPADEK MYŚLI KONSERWATYWNEJ )i uwzględnia warunki w jakich znaleźli się żołnierze z podziemia: „nie jest prawdą, jakoby działalność, którą podjęli »żołnierze wyklęci« po 1944 roku była emanacją insurekcyjnego romantyzmu, (…) »Polska Wandea«, której częścią był NSZ, (…) była przejawem tragicznej sytuacji w jakiej znaleźli się ci ludzie, którzy mieli do wyboru albo honorową śmierć, albo zdradę”. (Tradycja jest odczytywaniem znaków Opatrzności w porządku doczesnym, wywiad A. Mellera z J. Bartyzelem, „Templum Novum”, 9/2009, s. 64).

  9. bem pisze:

    Jeśli ktoś chce budować tożsamość Polaków na popowstaniowych cmentarzyskach, to albo jest agentem, albo psychopatą.

  10. Tadeusz pisze:

    @Realitas. Stwierdzenie że ponad dwadzieścia milionów Polaków, którzy posłuchali prymasa Wyszyńskiego i władz Polskiego Państwa Podziemnego i NIE PODJĘLI po 1944 r. walki zbrojnej, to są zdrajcy, wyznacza nowe ekstremum poglądów insurekcjonistycznych w Polsce.

  11. Realitas pisze:

    @bem – to lepsze było pozbyć sie honoru -świnic sie pięknie wydajac kolegów i brać pieniązki od sowietów.

  12. Młodzież Wszechpolska przed kilku laty to byli zupełnie inni ludzie, niż dzisiaj w niej dominujący. Z dawnych pozostali najbardziej wartościowi, sprawdzeni i oddani sprawie. I na takiej młodzieży można coś wartościowego zbudować.
    TYLKO, potrzeba im właściwych wzorów. Właściwych wychowawców. A nie obiecania karier i stanowisk, jak to robiono wcześniej.
    W roku 1944 cały ruch narodowy, podobnie jak wszyscy Polacy, stanął na rozdrożu. Teoretycznie mogło się wydawać, że następna wojna światowa jest tylko kwestią czasu. Nie wolno z takiego sposobu myślenia kpić.
    W Polsce część narodowców poszła do lasu, część zdecydowała się na współpracę z narzuconym Polsce rządem. Nie wolno potępiać ani jednych, ani drugich.
    Jeszcze gorzej postąpił gen. Anders, wzywając Wojsko Polskie na Zachodzie do pozostania.
    W efekcie ze wszystkich oficerów II Korpusu do Polski wróciło zaledwie kilku. Ich dzieci i wnuki są dzisiaj Polakami i żyją w Polsce. Dzieci i wnuki tych, co na Zachodzie zostali, to dziś Anglicy, Australijczycy czy inni Amerykanie. Raz na zawsze dla polskiej sprawy straceni.
    Pan Bartyzel jest po prostu jednym z wielu publicystów i naukowców, którzy nie znają z autopsji reali PRL i ze zbytnią łatwością ferują dzisiaj sądy, które nie uwzględniają tamtej niesłychanie skomplikowanej sytuacji.
    Wybory były różne i nie zawsze alternatywą była albo honorowa śmierć, albo – zdrada.
    To nie głupcy ginęli w beznadziejnej straceńczej walce, ale też i nie zdrajcy odbudowywali zniszczony kraj.
    Powtarzam: ,,żołnierzom wyklętym” należy się cześć, ale wzorem dla młodzieży powinien być inż. Eugeniusz Kwiatkowski.

  13. bem pisze:

    A nawet ci partyjniacy co zasiedlali Ziemie Odzyskane.

  14. Drogi Panie !
    Ziemie Odzyskane zagospodarowywali NARODOWCY z pełną akceptacją (pozorny paradoks) Władysława Gomułki.
    Mój Ojciec, Henryk Rekść, były radny miasta Wilna i były szef narodowych socjalistów na Wileńszczyźnie był pierwszym burmistrzem Stargardu Szczecińskiego i uruchamiał to miasto. Nigdy nie wstąpił do PZPR.
    Ogromny procent osadników na tych ziemiach to byli pochodzący z Kresów byli żołnierze obydwu armii tak zwanego Ludowego Wojska Polskiego.
    I dzięki nim są to dzisiaj ponownie polskie ziemie.
    Alternatywą byłby mój wnuk – Angol, albo – czerwone maki gnijące po moim Ojcu pod jakimś Monte Cassino.
    Taka alternatywa nie jest do przyjęcia.
    Bo Polska jest od Odry i Nysy, aż po …

  15. Tadeusz pisze:

    Dla mnie jednak opinia stwierdzająca że władze Polskiego Państwa Podziemnego i prymas Wyszyński, którzy wezwali żołnierzy polskiego podziemia do nie podejmowania walki zbrojnej z komunistami, nawoływali tym samy do zdrady, jest opinią przerażającą.

  16. Taka opinia jest rezultatem po prostu braku wiedzy o tamtych czasach. Po raz pierwszy w dziejach naród polski był o włos od całkowitego unicestwienia. Dlatego dzisiaj ferowanie łatwych ocen, szczególnie przez młodych ludzi, jest trochę dziecinne i zasługuje raczej na wyrozumiałość.
    Mamy wspaniałych publicystów klasy Jana Engelgarda, którzy powinni cały swój wysiłek skierować na opracowywanie tanich i łatwych do masowego powielania broszur, które pozwolą młodzieży znaleźć właściwą drogę.
    Na dziś najważniejsze jest wytłumaczenie młodzieży sytuacji na Białorusi i haniebnej roli pani Borys oraz wspierającej ją naszych władz.

  17. Tadeusz pisze:

    Można by być wyrozumiały wobec łatwych i “dziecinnych” opinii młodzieży ( uważającej się werbalnie za prawicową i narodową), gdyby nie były one wygłaszane z tak wielką agresją i okraszane stekami inwektyw w stosunku do wszystkich nie podzielających takiej wizji historii. Tego rodzaju retoryka nie wskazuje na to, by młodzież ta szukała prawdy i zrozumienia historii, to jest retoryka neofitów, którzy odnaleźli się nagle w tradycjach powstańczych i upraszczającej rzeczywistość propagandzie środowisk solidarnościowych. Dekoracje są tam jeszcze narodowe, ale umysły już insurekcyjno-prometejsko-romantyczne.

  18. Drogi Panie !
    A gdzież ta polska młodzież ma szukać prawdy ?
    Przecież nie w polskojęzycznych mediach.
    Stąd mój apel do Jana Engelgarda.
    Jakiś czas temu gościłem kilkunastu młodych ludzi, którym na ich życzenie przez cztery godziny wyjaśniałem, o co tak naprawdę chodzi na Białorusi. Byli wprost zaszokowani.
    Ale jeżeli NAWET pan Marek Jurek na swoim blogu powtarza brednie nieomal żywcem wzięte z ,,Gazety Wyborczej”, to czy można do młodzieży mieć pretensje ?

  19. Tadeusz pisze:

    Wśród dzisiejszych działaczy MW Jan Engelgard i jego publicystyka spotyka się z wyjątkową nienawiścią i agresją, zaś sympatię wywołują Wildstein, Gargas, Ziemkiewicz itp. Na tym ma polegać wg działaczy MW “unowocześnienie” myśli narodowej. Dzisiejsza młodzież narodowa kształtuje swoje poglądy na państwo i politykę nie w oparciu o polskojęzyczną prasę ( bo ta nie podoba się jej ze względów ideowych), ale w oparciu o media obozu niepodległościwo-insurekcyjnego ( Gazeta Polska, i niestety w dużej mierze Nasza Polska oraz Nasz Dziennik) oraz w oparciu o teksty publicystów narodowych, którzy nie identyfikując się z nurtem prometejsko-insurekcyjnym, powielają jego tezy.

  20. Zgoda, tylko czy wymienione przez Pana tytuły to rzeczywiście polskie media ?
    Czy Pan naprawdę wierzy w to, że za tymi bredniami, które się w nich wypisuje, kryje się autentyczny polski patriotyzm, a nie – w najlepszym wypadku – skrajna głupota zręcznie podsycana przez wiadome ośrodki ?
    Kilka razy prosiłem ,,Gazetę Polską” o podjęcie tematu ratowania i ochrony polskiego narodowego dziedzictwa, z którym jest bardzo źle. Temat wydawać by się mogło ważny i ciekawy dla całej rzeszy miłośników zabytków.
    Zero reakcji. Nawet nie raczono odpowiedzieć na moje e-maile. Dziwnym trafem mimo rzekomych kłopotów ,,GP” ma się równie dobrze, jak ,,GW”.
    Wielokrotnie spotkałem się z tym, że kioski zawalone były pisemkami pana Bubla czy ,,GP”, ale – nie było ,,Myśli Polskiej” i kioskarze mówili mi wprost, że za sprzedaż ,,MP” grozi im utrata koncesji.
    My musimy zmienić taktykę, aby dotrzeć do młodzieży i szkolić młodzież.
    Tanie czy wręcz bezpłatne broszury to już jest jakieś wyjście.
    Proszę na młodzież się nie obrażać.
    Będzie taka, jaką ją wychowamy.
    Mam ogromne problemy z Synem, który odżegnuje się od ruchu narodowego.
    ALE 1 września 2009 we wspaniałym stroju Konwentu ,,Polonia” stał pod pomnikiem na Westerplatte jako wiceprezes tej korporacji i POLSAT na zmianę pokazywał twarz Tuska i mojego ukochanego Syna.
    Musimy młodzieży okazać maksimum cierpliwości mając świadomość, jakim naciskom non-stop jest poddawana.

  21. wyborca LPR pisze:

    Najpierw pożegnałem się z Gazetą Polską, pózniej z Nasza Polską gdy na swych łamach zaczeła reklamować jakąś Lige Polskiego Narodu ze Śp. dr. Pyszko a po wyborach w 2007 z Naszym Dziennikiem. Parafrazując słowa Ojca Dyrektora PO OWOCACH ICH POZNAŁEM.

  22. Tomek pisze:

    Maciej Po-nie-cki na zdjęciu, brawo Maciej :D
    kumaci wiedzą o co biega :P

  23. s pisze:

    A co z codex alimentarius i GMO? Do tego trzeba walki, mamy takie czyste ziemie i zdrową żywność. Nic tu nie dadzą rolnicze pikniki 17 marca 2010 przed sejmem. Tu trzeba zwrócić na siebie uwagę. Tylko wyżej wspominani patrioci mają szansę chyba najlepiej to zrozumieć!

  24. Marta pisze:

    “Czy Pan naprawdę wierzy w to, że za tymi bredniami, które się w nich wypisuje, (mowa o “Naszej Polsce” i “Naszym Dzienniku” oraz “Gazecie Polskiej”) kryje się autentyczny polski patriotyzm, a nie – w najlepszym wypadku – skrajna głupota zręcznie podsycana przez wiadome ośrodki ?”
    Ten tekst napisał pan Waldemar Rekść “podsycany przez wiadome ośrodki”. No i jak się pan teraz czuje?

  25. Przede wszystkim, ja się nie kryję za anonimowym nickiem.
    A jedynym ośrodkiem, który mógłby mnie ,,podsycać” jest Związek ,,Solidarność” Polskim Kombatantów, którego mam zaszczyt być członkiem za Grudzień’70.

  26. PS
    A czuję się znakomicie, bo moja ukochana Lechia – Gdańsk, spadkobierca tradycji najstarszego polskiego klubu piłkarskiego Lechia – Lwów, a więc w gruncie rzeczy najstarszy polski klub piłkarski awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski.
    Proszę się dobrze zastanowić nad tym, co ja napisałem.
    Pozdrawiam

  27. Edek pisze:

    A PO w rych wyborach osiagnie podobnie jak Pis słaby wynik. Po co idziecie do Po na dotrazne kariery. LPR i tak powstanie, wasze porzucenia nic kompletnie nie dają. forsy z tego nie beędziecvie mieć

  28. maniek pisze:

    bokotuj Platformę Obywatelską, bojkotuj Pis ta magma polityczna musiu upaśc, karoier juz nie bedzie – do pracy narodowej się zabiercie ci co marzycie o przepchnięcie się pozez PO

Zostaw komentarz