Niewielkie imperium?

O imperatorskości w zastosowaniu do Rosji współczesnej

Alieksiej G. Liewinson- kierownik wydziału badań socjalno- kulturowych Ośrodka Lewady

Niedawno Ośrodek Lewady1 zwrócił się do Rosjan z pytaniem: „Czy słowo „imperium” ma dla państwa, jeśli chodzi o sens, zabarwienie pozytywne, negatywne, czy też neutralne?”. Najwyraźniej ankieta zastała społeczeństwo w stanie nieprostym, zapewne przejściowym. 38% oświadczyło, że ma stosunek neutralny, 11% miało z odpowiedzią kłopoty. A pozostali podzielili się prawie po połowie: 27% uznało, że zabarwienie pozytywne, a 24%- negatywne.

We współczesnym, potocznym rozumieniu słowo „imperium” ma semantykę złożoną, ponieważ w różnych kontekstach, innymi słowy- dla różnych grup społecznych, ma ono nie tylko odmienną zawartość znaczeniową, lecz również niezbieżne zabarwienie jeśli chodzi o wartość.

-

-

We współczesnym społeczeństwie normę społeczną, jako zgodę i kompromis światopoglądowy różnorodnych sił społecznych wyraża „Wikipedia”, przy pomocy zespołowego procesu utrwalania sensów normatywnych. „Wikipedia” anglojęzyczna wskazuje na wielostronność zastosowania słowa empire . W wariancie rosyjskojęzycznym istnieje artykuł na temat „imperium”, ale brak określenia tego pojęcia, artykuł jest otwarty na wypełnienie. To wyraźnie odzwierciedla fakt, iż w sytuacji rosyjskiej wielość i niezbieżność dyskursów istniejących w społeczeństwie są szczególnie duże, a kształtowanie normy społecznej wśród grup intelektualistów, jeśli chodzi o rozumienie słowa „imperium”- jest niemożliwe.

Konflikt pomiędzy pozytywnym i negatywnym odbiorem określenia swojego kraju jako imperium- jest współczesnym etapem rozwoju konfliktu wewnętrznego rosyjskiej kultury politycznej i kultury w ogóle. Spojrzenia na Rosję „od wewnątrz” i „z zewnątrz”, dyskursy „narodu dużego” i „narodów małych”, tradycje intelektualne okcydentalistów i słowianofilów, demokratów (czyli „rusofobów”) i patriotów (czyli „państwowców”) rozwijają tę samą sprzeczność. Ten konflikt osiowy, dla naszej kultury konstytuujący, może i powinien być przedmiotem badań historycznych, politologicznych, socjolingwistycznych. W niniejszym artykule badany jest jedynie jeden z aspektów tego fenomenu, i wykorzystywane jest instrumentarium podejścia socjo- kulturowego, ukształtowanego na bazie badań społeczeństwa rosyjskiego i jego kultury przy pomocy specyficznych narzędzi badania opinii społecznej. W ramach takiego podejścia rejestrowany jest wynik tego, jak różnorodne grupy społeczne i instytucje w odmienny sposób interpretujące kategorię „imperium” odnoszą to pojęcie do swojego kraju.

Nieustająca reinterpretacja

O dyskursie grup intelektualistów w społeczeństwie wokół terminu „imperium”, nie powinniśmy się ograniczać jedynie do wskazania konfliktu z nim związanego. W innej części społeczeństwa, gdzie tego typu słowa wykorzystywane są nie jako terminy, lecz jako generatory natychmiastowych reakcji emocjonalnych lub takich konstrukcji wartościująco- znaczeniowych jak image, na odwrót, zobaczymy zgodę co do semantyki tego słowa. Jandeks (rosyjska wyszukiwarka- tł) i Google rosyjskojęzyczne dla słowa „imperium” otwierają długi szereg nazw sieci handlowych i sklepów, w rodzaju „Imperium Sushi” lub „imperium toreb”. Tak też mniej więcej w środowisku reklamowo- konsumenckim wykorzystywane są słowa „dom” i „świat” („Dom Tapet”, „Świat płytek” i in. ). Słowo „imperium” częściowo występuje w tych kontekstach w charakterze synonimu słów „dom” i „świat”, które wzięte zostały do obrotu reklamowego z powodu, z jednej strony, totalności ich znaczeń, a z drugiej- z powodu harmonii wewnętrznej. Pojęcie „imperium” różni się od nich zapewne, połączeniem obu atrybutów i ich silniejszym zaakcentowaniem. W imperium wszystko jest podporządkowane jednolitemu pierwiastkowi, regule, i cała wyobrażalna przestrzeń jest przez ten pierwiastek zarządzana. Zakłada się przy tym, że pierwiastki i reguły, panujące w takim imperium, są przyjazne i sprzyjające temu, kto do niego trafia- w tym przypadku konsumentowi.

Nietrudno zauważyć, czym semantyka tego typu różni się od innych, zwyczajnych zastosowań tego słowa, jakie miały miejsce w sferze propagandy politycznej. Cele tej ostatniej są takie same, jak cele reklamy- wywołanie reakcji, ukształtowanie image’u. W propagandzie radzieckiej słowo „imperium” również miało sens związany z panowaniem i władzą nad dużymi lub nadzwyczaj dużymi przestrzeniami. Ale na uwadze miano panowanie sił negatywnych i dlatego przestrzeń ta była obca i wroga dla tych, do których propaganda taka była skierowana. Wrogimi podmiotami okazywały się nie tylko „mocarstwa imperialistyczne”, lecz również, w przeszłości, własny kraj.

Radzieckie pojmowanie imperium odpowiadało temu, które pojawiło się europejskiej opinii publicznej w momencie, gdy większość imperiów się rozpadła. Utrwalone nowe poglądy nazwać można antyimperialistycznymi. Przyznawano w nich prawo narodów i mniejszości do samookreślenia i samodzielności. Można powiedzieć, że dyskurs onegdaj zwyciężonych wziął górę nad dyskursem zwycięzców. Zagarnięcie obcej ziemi, kraju, gwałt wobec jego narodu- wszystko to uznawane było teraz za niesprawiedliwe również ze strony tych, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność za (byłe) metropolie. Tak mówili w Rosji o Imperium Rosyjskim lewicowcy (<<Imperium Rosyjskie- „więzieniem narodów”>>). Po zwycięstwie sił lewicowych nad prawicowymi i formalnym zniesieniu imperium w lutym roku 1917 i następnie, po przekształceniu Republiki Rosyjskiej w RFSRR ten negatywny stosunek do imperiów w ogóle a do Rosyjskiego szczególnie pozostał i stał się oficjalnym.

RFSRR, a następnie Związek Radziecki- właśnie na zasadzie kontrastu z Imperium Rosyjskim i innymi imperiami, przede wszystkim Brytyjskim- prezentowane były jako przestrzeń, zjednoczona nie przemocą, lecz pewnym dobrym pierwiastkiem. Pierwsza strofa pierwszego wariantu Hymnu Związku Radzieckiego wyznaczała w pojemnej formule to, i właśnie tylko to rozumienie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości mocarstwa, jako związku tych, którzy dobrowolnie akceptują hegemonię Rosji. Warianty takiego podejścia do rodzimej historii istnieją do dzisiaj. W takim duchu pisane są podręczniki i powieści historyczne, tak współczesne społeczeństwo rosyjskie życzy sobie widzieć swoją historię.

W roku 1998 socjolodzy Ośrodka Lewady zadali pytanie: „Czy Imperium Rosyjskie było państwem opartym na dobrowolnym jednoczeniu się narodów, czy też ukształtowało się w wyniku podbojów wojennych poprzez przyłączenie odrębnych regionów i narodów do centrum?”. 51% dorosłej ludności Federacji Rosyjskiej odpowiedziało: „Oparte było na dobrowolnym jednoczeniu się narodów”, 28% wybrało odpowiedź: „Zbudowane było na przyłączeniu przemocą”, 21% nie mogło się zdecydować. W świadomości dokonało się ważne przejście. Idea „przyjaźni narodów” jako podstawy państwa radzieckiego wzięta została z epoki radzieckiej i przetransponowana na okres przedradziecki. Tym samym zrehabilitowane zostało Imperium Rosyjskie a więc i samo pojęcie imperium w zastosowaniu do naszego kraju. Jakie to miało skutki, jeszcze zobaczymy, a na razie warto poinformować, że to samo pytanie Ośrodek Lewady zadał w styczniu roku 2011. Wyniki różnią się nieznacznie, ale jeżeli występują, to w kierunku jeszcze większego upiększania własnej przeszłości. Teraz wersję, iż Imperium Rosyjskie ufundowane było na dobrowolnym jednoczeniu się narodów, popierało 53% Rosjan. Odpowiedź, że było to przyłączenie oparte na przemocy wybrało 27%.

Można by pomyśleć, że wykształcenie wyższe umożliwia bardziej krytyczne spojrzenie na ten mit. Lecz wśród osób o wyższym wykształceniu, o dobrowolnym przyłączeniu się mówi 55%, a wśród osób o wykształceniu średnim technicznym- 58%. Stosunek taki do własnej historii jeszcze bardziej jaskrawo widoczny jest o osób starszych, z których około 60% twierdzi, że przy tworzeniu Imperium Rosyjskiego nie było żadnego pierwiastka kolonialnego. Ponad 40% młodzieży popiera wersję o jednoczeniu się dobrowolnym, o niedobrowolnym- ponad 30%. Ze wszystkich grup społecznych jedna tylko się znalazła, w której, wbrew pozostałemu społeczeństwu, 59% zgadza się z wersją o połączeniu narodów w Imperium Rosyjskim przy pomocy przemocy i jedynie 37% nalega na wersję o dobrowolności, Ci ludzie- to rządzący. Wynik taki zmusza do myślenia, że ci, którzy krajem zarządzają, nie uważają za potrzebne oddawanie się iluzjom, upiększaniem reguł siły. Grupa ta znacznie bardziej energicznie niż pozostałe, walczy o to, aby Rosja w przyszłości była wielkim imperium. Nie ma powodu do przypuszczeń, że to przyszłe Imperium Rosyjskie widzą oni oparte nie na przemocy.

Wróćmy jednak do losów słowa „imperium” w ZSRR, tym razem w późniejszych fazach jego istnienia. Przypomnijmy pompatyczne obchody stulecia śmierci Puszkina w roku 1937. Nadanie Puszkinowi statusu zatwierdzonej przez państwo głównej postaci literatury rosyjskiej wywarło wpływ również na stosunek do bohaterów i postaci z jego utworów. To, co Puszkin powiedział o Piotrze I nabierało cech normy politycznej. Nauczyciele w szkołach bez obaw mogli wypowiadać się z aprobatą o imperatorze i imperium. Gesty Stalina, które wkrótce nastąpiły, który na początku wojny wskrzesił cienie z odrzucanej wcześniej historii Rosji carskiej i imperialnej, kończyły przemianę stosunku do imperium. Prawie całkowicie zniesiony został dyskurs wczesnej radzieckiej historiografii marksistowskiej, opartej na antymonarchizmie, uniwersalizmie, i między innymi, na negatywnym stosunku do Imperium Rosyjskiego jako przedmiotu historycznego.

Do obrotu politycznego wprowadził Stalin dowódców imperialnych Suworowa, Kutuzowa i Nachimowa. Ich imię otrzymały najwyższe wojskowe odznaczenia, szkoły wojskowe, ulice. Dzięki więzi z tymi instytucjami, oraz dzięki temu, że do ich wdrożenia do świadomości społecznej zaprzęgnięta została cała machina propagandowa, na trwałe weszli oni w skład mitu historycznego, jakim jest dzisiaj zbiorowe wyobrażenie Rosjan o historii swojego kraju. Wśród „wybitnych ludzi wszystkich czasów i narodów”, listę których na prośbę Ośrodka Rosjanie zbiorowo sporządzają raz na cztery lata, postaci te niewzruszenie zajmują wysokie miejsca. Wiadomo, że dla bardzo wielu osób z nazwiskami tymi wiążą się jedynie mgliste wyobrażenia, obrazy wizualne, stworzone przez powieści historyczne, a jeszcze częściej przez kadry z filmów „historycznych”. Jednak wewnątrz tych mglistych widzeń, nie natykając się na żaden opór, kształtują się pozytywne oceny tego, że ci wybitni dowódcy służyli imperatorom, że wojowali w imię zachowania i poszerzania granic imperium, brali udział w ujarzmianiu narodów itp. W taki sposób spersonifikowana polityka imperialna uzyskuje ocenę pozytywną w oczach publiczności.

Odrębnie traktowana jest postać Iwana Groźnego, również przywołanego z niebytu historycznego w epoce stalinowskiej. Przy całej złożoności interpretacji tej postaci nie były podawane w wątpliwość i nie były krytykowane jego działania imperatorskie- jego podboje, w tym zdobycie Kazania, jego działania na rzecz poszerzenia granic swojego władztwa i podporządkowania sobie wszystkich „innych” żyjących w tych granicach. Z woli Stalina w świadomości masowej, niewątpliwie postaci Iwana i Piotra stanęły obok siebie i Iwan Groźny był w istocie odbierany jako nośnik tych samych w gruncie rzeczy pierwiastków, co i Piotr I. I, oczywiście, te znaczenia historyczne były przenoszone na Stalina. W kampaniach ideologicznych końca lat 1940- tych – początku 1950, wielość postaci i wydarzeń z historii Rosji jako Imperium, przenoszona była we współczesność, trafiała do obrotu propagandowego w walce o priorytety Rosji we wszelkich możliwych dziedzinach działania.

Jednak historyczne przeciwstawianie się bolszewików caryzmowi, ich walka z imperium Romanowów w ostatnim okresie jego istnienia, pozostawało częścią wymienionego mitu historycznego. Jedną z głównych reguł był zakaz używania właśnie słowa „imperium” w zastosowaniu do własnego kraju za jego aktualnych rządców, przeciwników dynastii Romanowów. Nie wolno było określać Związek Radziecki mianem „imperium”, mając nawet na uwadze pozytywne znaczenie tego słowa.

Większość i mniejszości

Ci, którzy nie uważali siebie za związanych taką konwencją, robili to jednak. W roku 1972 został zmuszony do emigracji poeta Josif Brodskij. Opisując swoje przemieszczenie do USA, powiedział: ”Zamieniłem imperium” („Kołysanka z Przylądka Dorsza”, rok 1975) . Ciesząca się autorytetem badaczka twórczości Brodskiego Walientina Połuchina pisze: <<Brodskij odbierał Rosję w kategoriach imperium… I współcześni Brodskiemu odbierają go jako poetę państwa, imperium…Brodskij zawsze pamiętał, że język, przy pomocy którego pisze, to język imperialny, ponieważ, według Brodskiego, „imperia utrzymują nie siły polityczne i wojsko, lecz języki…Imperium- to przede wszystkim konstrukcja kulturowa; a funkcję wiążącą spełnia właśnie język- nie legiony”>>.

Podejście do imperium od strony kultury, języka, a nie formalnych kryteriów politologicznych umożliwia, między innymi, Brodskiemu sporządzenie porównania ZSRR i USA jako dwóch imperiów. Umyślne zastosowanie tego słowa do krajów, nie mających formalnych atrybutów imperium, akcentuje uwagę na aspektach społeczno- kulturowych problemu i tym samym uaktywnia w świadomości czytelników- czytelników rosyjskojęzycznych – nowe sensy słowa „imperium” w odniesieniu do kraju, narodu, państwa, ukonstytuowanych przez język rosyjski. Jak wiadomo, Brodskij, dużym zainteresowaniem darzył poezję angielską i generalnie kulturę anglojęzyczną. Tymczasem, w Wielkiej Brytanii jako metropolii byłego olbrzymiego imperium, zasada łączenia w aspekcie kulturowo- informacyjnym wszystkich anglojęzycznych wspólnot na świecie uzyskała rangę polityki państwowej. Ona właśnie legła u podstaw funkcjonowania Brytyjskiej Korporacji Radiowo- Informacyjnej (BBC). Miejsce władzy politycznej w imperium „w którym nigdy nie zachodzi słońce” zajęła „siła miękka” wpływu kulturowego poprzez wspólnotę języka.

Należy sądzić, że aplikując te zasady do tworów nie globalnych, lecz kontynentalnych, jakimi były Związek Radziecki i Stany Zjednoczone, poeta podkreślał fakt jednoczenia mas ludzi w tych mega- strukturach przez pewną siłę zewnętrzną, tym razem siłę wspólnego języka, a więc (zgodnie z hipotezą Sapira- Worfa) wspólnego rozumienia przestrzeni i czasu. Te właśnie cechy, jednoczące ludzi o najrozmaitszym statusie i sterujące ich zachowaniem w najróżnorodniejszych okolicznościach, obserwował Brodskij, który wiele wędrował po terytorium ZSRR, zdążył zderzyć się z osiowymi instytucjami konstrukcji kulturowej i politycznej ojczyzny- od wódki do więzienia, od towarzystwa nędzarzy do salonów literackich itd.

Realizacja pierwiastków imperialnych w tak dużych tworach oznacza jednocześnie dwie rzeczy pod względem sensu przeciwstawne. Jedna- to przymusowe oddziaływanie totalizujące (w aspekcie politycznym- totalitarne). Właśnie o tym zazwyczaj się mówi, gdy ma się imperia na uwadze. Ale jest też druga strona sprawy. Jako że imperium jest zawsze próbą objęcia, zjednoczenia i skonformizowania przy pomocy władzy totalitarnej zbioru różnorodnych tworów społecznych- krajów, narodów, wspólnot- zadanie totalizacji zawsze pozostaje jako do końca nie wykonane. Ciało imperialne niezależnie od natury i surowości zewnętrznych nitów pozostaje heterogeniczne, ze strefami nieoczekiwanych kombinacji i możliwości kulturowych. Te odrębne okoliczności, mikrorelief imperium z jego niszami i zakamarkami, są najbardziej widoczne nie z pozycji władzy, lecz z jednostkowych, nie z pozycji większości, lecz mniejszości.

Większość (etniczna, klasowa, polityczna) ma w imperium swój własny, niełatwy los. Uzyskuje ona przywileje, ale spoczywa na niej ciężar główny, związany z misją imperialną. Mniejszości mają inne dramaty. Są one prześladowane albo dyskryminowane, zmuszane moralnie lub fizycznie do podporządkowania się. Mogą one jednak korzystać z wymienionych wyżej nisz i pęknięć w konstrukcji społecznej imperium, znajdować w niej możliwości socjalne- większości (albo większościom) niedostępne. Powtórzmy- imperium jest zawsze złożonym mechanizmem społecznym, poddawanym uproszczeniu i unifikacji. Nieustannie traci ono swoją różnorodność i nigdy nie traci jej do końca.

Tego, że w imperium radzieckim istniał tego typu wymiar socjokulturowy domyślał się też inny poeta- Dawid Samojłow, który w latach 1980- tych mówił o sobie: „Jestem poetą imperialnym”. Absolutnie nie przypadkiem Samojłow uznał za potrzebne wzięcie udziału w dyskusji Astafjewa i Ejdielmana o losach „narodu dużego” i „narodu małego” w Rosji. Wydawało się wielu, że pod tymi eufemizmami ukrywa się zwykła judeofobia i rusofobia, że jest to wyraz pretensji wzajemnych Rosjan i Żydów. Samojłow jednak, uważający siebie za Żyda i poetę rosyjskiego, nie zamierzał zajmować strony tego czy innego etosu. Wystąpił on z pozycji wspólnoty, która, jak ramka jednoczyła i tych i tamtych. Można mówić, że ramą tą była wspólna kultura jako skutek mechanizmu imperialnego. Niełatwo było wtedy stawać w obronie imperium nie z pozycji władzy, lecz z pozycji wcale nie rozpieszczanej przez władzę mniejszości politycznej: w narracji oficjalnej słowo „imperium” w dalszym ciągu niosło ze sobą negatywne zabarwienie.

Przypomnijmy, że dla wielu rodaków użycie przez Ronalda Reagana słowa „imperium”- w połączeniu wyrazowym „imperium zła”- wobec Związku SRR było na początku lat 1980-tych wydarzeniem znaczącym. W swoim przemówieniu Reagan zwracał się wcale nie tylko do przeciwników politycznych na Kremlu i nie tylko do narodu radzieckiego oraz narodów bloku radzieckiego, ale i do „swoich”, w tym- do chrześcijańskich autorytetów religijnych USA, i wykorzystał połączenie wyrazowe, przy pomocy którego wcześniej opisywano królestwo szatana. (Nie przypadkiem najpotężniejszej radzieckiej rakiecie balistycznej, zdolnej do przenoszenia ładunku jądrowego- głównego zagrożenia dla Ameryki- nadano w klasyfikacji NATO nazwę „Szatan”). W Rosji również poczuto kryjące się za słowami wizje infernalne. Nazwanie kraju swojego imperium oznaczało w takich okolicznościach stanięcie po tej samej stronie z jej najbardziej zajadłym wrogiem.

Przemiany demokratyczne, które wkrótce się rozpoczęły, zaczęły nabierać – świadomie lub żywiołowo- charakteru antyimperialnego. W tym kontekście wyraziście wyróżnił się artykuł Gasana Gusiejnowa, Denisa Dragunskiego, Wiktora Siergiejewa, Wadima Cymburskiego „Etnos i władza polityczna” zamieszczony w r. 1989 w w czasopiśmie „Wiek XX i świat”, zorientowany na elitę intelektualną. Przyciągała uwagę zaproponowana przez autorów, ludzi spoza kręgów oficjalnych, pozytywna ocena imperiów- w tym Imperium Rosyjskiego. Wydaje się, że od tej publikacji bierze początek tradycja pozytywnego podejścia do imperium, jako domu dla mniejszości. Jeszcze jeden wariant tej samej myśli mówi o istnieniu w ramach imperium swoistego uniwersalizmu ograniczonego. Apologeci imperium często przyrównują je do całego świata, co jest czynione po to, aby wywyższyć „swój świat”, a wszystko, co jest poza jego granicami ogłosić jako marność. Możliwe jest jednak i inne podejście, akcentujące złożoność świata zawartego w granicach imperium, upodobniające je do świata jako takiego w tym właśnie aspekcie. Odpowiednio więc, dyskurs ogólnoimperialny ze względu na kilka oznak staje się zbieżny z „wszechświatowym”, w tym też sensie jakby uniwersalistycznym.

W różny sposób imperia budowały swoje stosunki z mniejszościami- od stworzenia dla nich warunków uprzywilejowanych do prześladowań w celu ich wyrzucenia lub likwidacji. Niemniej jednak dla mniejszości zawodowych, kulturowych, religijnych lub narodowych, dla których środowisko kosmopolityczne bądź atmosfera były pożyteczne (chociaż, powtórzmy, odpowiedni kosmos był ograniczony), przydatne były warunki imperialne, w najbardziej skoncentrowany sposób reprezentowane w stolicach imperiów.

Imperium na opak

Takie były niektóre okoliczności istnienia idei i słów, odnoszących się do tematu imperium w latach radzieckich i postradzieckich w Rosji. Zdecydowana zmiana tych okoliczności spowodowana została przez wydarzenia na Kaukazie Północnym. Nie jest tutaj naszym zadaniem jakakolwiek systematyczna prezentacja tych wydarzeń, ani ocena stanowisk i działań wszystkich zaangażowanych w tym konflikcie stron. Jedynie dotkniemy kilku aspektów, które w świadomości masowej wiązane były z tematem imperium. Oprócz materiałów z badań ankietowych, autor opiera się na własnym doświadczeniu z przeprowadzania wywiadów i grup fokusowych. Badania te przeprowadzane były przez WCIOM2 i Ośrodek Lewady w różnych regionach Rosji (ale nie na Kaukazie). Poniżej prezentowane są zebrane w ten sposób informacje o najbardziej powszechnych opiniach. Sądy szczegółowe, stanowiące odchylenie od tych opinii, były liczne, ale właśnie jako sądy szczegółowe. Badamy to, co tworzy system spójny, swoisty mit.

Oprócz wersji historii, która zostanie przedstawiona, istnieje też tej historii wersja liberalna, wywodząca się z dyskursu antykolonialnego. Zakłada ona, że podbój obcego terytorium i podporządkowanie sobie jego ludności jest przestępstwem wobec norm prawa i moralności ogólnoludzkiej. W tym szkicu nie prezentujemy opinii ludzi będących zwolennikami tych norm. Wystarczy, że powiemy, mając na uwadze cele niniejszego szkicu, iż tym, którzy reprezentują poglądy powszechne, stanowiska powyższe są znane i jeżeli nie uzyskały one szerszego upowszechnienia, to nie dlatego, że są nieznane.

W obecnych granicach Rosji Kaukaz Północny jest najmłodszym z nabytków kolonialnych. Metody jego ujarzmiania, sposoby następującej później asymilacji z punktu widzenia metropolii, okazały się znacznie mniej fortunne, niż takie same działania na Powołżu i Syberii w okresie znacznie wcześniejszym. Narracja o dobrowolnym związku narodów, który zespoliła Ruś Wielka (cyt. słowa hymnu ZSRR- tł.) właśnie o Kaukaz się potyka. Tutaj najgwałtowniej zderzają się pozytywne i negatywne wyobrażenia o imperialnym pierwiastku w Rosji, tutaj potomkowie najostrzej odczuwają skutki czynów przodków swoich.

Pierwszy moment, który zadziwiająco dobrze jest reprezentowany w powszechnej świadomości historycznej, dotyczy działań rządu carskiego na Kaukazie. Nosiciele tej świadomości zdają sobie sprawę z kilku okoliczności. Po pierwsze z tego, że wojska rosyjskie (”generał Jermołow”) działały okrutnie. Po drugie, że opór narodów górskich- w pierwszym rzędzie Czeczenów- był bardzo poważny i bardzo długo nie mogli go złamać. Po trzecie, opór został jednak złamany. Z tego wyciągane są różnorodne wnioski.

Wniosek pierwszy- „oni nas nienawidzą”, „oni nas od tamtych czasów nienawidzą”. Fakt, że Rosja przyszła, aby podbić Czeczenię, jest uważany za zrozumiały sam przez się i tutaj zaczyna funkcjonować dyskurs imperialny- praw Rosji do tego podboju, do włączenia Kaukazu w skład swoich posiadłości- nigdy żaden z respondentów nie podawał w wątpliwość. Rosja to imperium, a istotą imperium jest podbicie możliwie jak największej przestrzeni. W tym tkwi jej prawo i słuszność. Dlatego niechęć, nienawiść ludów Kaukazu do Rosji jawi się jako bezpodstawna, okazuje się być skutkiem ich własnej, agresywnej natury. „Oni wszyscy są tacy, od wieków nas nie lubią”. Wniosek drugi, jaki wysnuwany jest z kampanii Jermołowa, polega na tym, że „oni siłę tylko rozumieją”. W tym, że Rosja podporządkowała sobie Kaukaz i zrobiła to siłą, współczesna świadomość masowa (powszechna- tł) nie widzi ani dramatu historycznego, ani winy historycznej. Jednak stricte militarne działania armii rosyjskiej, okrucieństwa okazane plemionom kaukaskim, są niemniej jednak pamiętane i obciążają tę jej (świadomości- tł) część, która zawiera kwestie sprawiedliwości, odpowiedzialności itp.

Należy tutaj uwzględnić i inne wątki o charakterze historycznym. Fakt deportacji w czasach stalinowskich kilku narodów kaukaskich, między innymi Czeczenów, nawet, jeżeli nie tak powszechnie jak wojny kaukaskie- znany jest naszym rodakom i ludziom żyjącym dzisiaj. Znane są, mimo iż w jeszcze mniejszym stopniu, również wersje takie, że „Czeczeni czekali na Niemców” i że decyzja o uznaniu deportacji za prawomocną nie była przestępstwem. Prawomocność takiego działania jak deportacja, nie jest jednak dyskutowana i oceniana z tego powodu, że imperium i jego władcy (Stalin, Politbiuro) postępowali imperialnie. Ale i tutaj w pewnym sensie wyrządzone cierpienia brane są pod uwagę. „To oni za deportację chcą się na nas zemścić”.

Dokładnie tak samo nosiciele świadomości masowej nie żywią iluzji co do zachowania się wojsk federalnych w Czeczenii. Rozumieją, że jest to zachowanie okrutne, ale nie jest ono krytykowane (ludzie w badaniach ankietowych usprawiedliwiali pułkownika Budanowa3).

W głębi świadomości masowej istnieje więc myśl niewypowiedziana, że narody kaukaskie mają powody do zemsty i nienawiści i że działania separatystów i terrorystów nie są pozbawione przyczyn. Ale (w ramach tego mitu) świadomość istnienia przyczyny nie jest świadomością winy.

Jakie Rosjanie proponują recepty? W sytuacji zaufania, związanej z indywidualnymi wywiadami, wypowiadane były między innymi idee o charakterze krańcowym. Nie one jednak stanowią przedmiot zainteresowania, lecz te, które dotykają kwestii jednolitości imperium. Podobnie jak pod koniec lat 1980- tych wystarczająco duża ilość Rosjan uważała, iż lepiej „odpuścić sobie” republiki nadbałtyckie, tak również w przypadku Czeczenii idea pozwolenia na jej wyjście ze składu Rosji (lub pogodzenia się z jej wyjściem) stale jest obecna w świadomości masowej. I tak, w roku 2009- 16% a w 2010- 13% Rosjan zakładało, że „wcześniej czy później Czeczenia i inne republiki Kaukazu Północnego oddzielą się od Rosji”. (Zauważyć należy, iż wśród nosicieli tej idei jest znikomy udział tych, którzy zakładają, że niepodległość powinna być przyznana z powodu prawa tego narodu do samookreślenia. Na uwadze ma się nie interes Czeczenii, lecz interes Rosji- „dla niej tak będzie lepiej”.)

Ale większość wybiera wariant inny. W roku 2010 mieszkańcom Rosji zadawano pytanie: „Czy należało jesienią roku 1999 wprowadzać wojska rosyjskie do Czeczenii, czy też wystarczyłoby wtedy zamknąć granicę z Czeczenią?”. 41% wybrało wariant zamknięcia granicy. W przypadku grup fokusowych idea ta rozrastała się do konieczności budowy muru nie do przebycia. (Pierwsze propozycje tego rodzaju spotkać można było jeszcze zanim zostały one zrealizowane w Izraelu). Do tego dodawano propozycję przymusowej repatriacji wszystkich, którzy z Kaukazu przyjechali. „My przecież nie jeździmy do nich, niech więc i oni do nas nie jeżdżą”. Najwyraźniej Rosjanie mniej obawiali się perspektywy, że na terytorium Rosji pojawi się terytorium, dokąd „my nie jeździmy”, niż perspektywy pozbawienia się jego nominalnej obecności w składzie państwa- imperium.

Badanie nastawienia rosyjskich mieszkańców Rosji wobec przedstawicieli innych narodowości wskazało, że atmosfera w imperium, wyznaczona przez wojnę w Czeczenii jako otwarty konflikt międzyetniczny, zaczęła się zmieniać. Koncepcja imperium, jako azylu dla mniejszości ma w praktyce codziennej coraz mniej podstaw. Na pytanie „Czy czuje Pan/-i obecnie wrogość w stosunku do siebie ze strony innych narodowości?” w roku 2005 odpowiedzi „Często” udzieliło 10%, w 2010- 16%. Można byłoby to uważać za potwierdzenie coraz szerzej rozchodzących się opowiadań o agresji ze strony „przyjezdnych”. Jednak na pytanie zadawane zaraz potem „Czy czuje Pan/- i wrogość wobec ludzi innych narodowości?” w roku 2005 odpowiedziało pozytywnie 12%, a w 2010- 19%. Okazuje się, że wrogość większości wobec mniejszości jest pierwotna- w odróżnieniu od tego, co myśli o tym sama większość.

43% „dużego narodu” w roku 1998 akceptowało ideę „Rosja dla Rosjan”. W roku 2010 wspierało ją 54%, a na początku 2011- 58%. Ma miejsce ewidentna eskalacja. Społeczność rosyjska wystąpienia pod tym hasłem i z nastawieniem na terror masowy wobec „nie- Rosjan” młodych nacjonalistów w grudniu r. 2010 na Placu Maneżowym w Moskwie i w innych miejscach, oceniła jako pierwszy lecz nie ostatni akt dramatu imperialnego. W styczniu ponad połowa (w Moskwie- trzy czwarte) przypuszczało, że masowe, krwawe zamieszki na gruncie narodowym są obecnie w Rosji „możliwe”.

W grupach fokusowych niektórzy respondenci powtarzali znane opinie specjalistów o tym, że kraj, po uwolnieniu się od roli metropolii w tym imperium, jakim była Rosja carska a następnie ZSRR, teraz z opóźnieniem przekształca się w państwo narodowe. Przy tym niby przechodzi ona nieuniknione fazy zaostrzenia się nacjonalizmu, szowinizmu itd. To nie jest miejsce na wchodzenie w dyskusję zaoczną z autorami tej teorii. Powiemy tylko, że o ile Rosję czeka dokonanie takiego przejścia, to stan obecny wydaje się być kryzysami w fazie imperialnej, która jeszcze nie minęła. Możliwe, że jest to rzeczywiście ostatnia faza, i dlatego szereg fenomenów z istoty swej imperialnych ujawnia się w niej w formie odwróconej.

A oto przykłady. Tak, jak szereg innych metropolii, Rosja i jej stolica odczuwają przypływ migrantów ze swoich byłych kolonii i krajów zależnych. Te procesy postkolonialne powodują w byłych metropoliach napięcia. Pomysły ograniczania strumienia przyjezdnych lub wydalania ich z kraju, wszędzie eksploatowane przez partie prawicowe, przechodzą do centrum życia politycznego również w Rosji dzisiejszej. Domagania się od rządu wprowadzenia ograniczenia strumienia przyjezdnych popiera 60%. Te uczucia imperialne na opak, tworzą zasób, który niewątpliwie wykorzystuje ta lub inna siła polityczna.

Imperium radzieckie budowane było kosztem bezpośrednich nabytków terytorialnych (jako dodatek do poczynionych w czasach carskich) i kosztem kształtowania kilku pasów satelitów, sojuszników i „przyjaciół”. Krach tego systemu nastąpił w roku 1991. Po tym nastąpił krótki okres prób konstruowania polityki zagranicznej „nowej Rosji” na całkowicie innych podstawach, anulujących konstrukcje imperialne. Pomysł polegał na utworzeniu wspólnoty z krajów, zmierzających podobną drogą do zbudowania społeczeństw demokratycznych na ruinach poprzedniego imperium. Okazało się wkrótce, że kraje podzieliły się na te, które budują społeczeństwo demokratyczne i na te, które kształtują inny ład społeczny. Rosja znalazła się w grupie drugiej. Przy tym od początku zademonstrowała ona wrogość do krajów grup pierwszej. Można byłoby to uważać za skutek logiczny różnicy w wektorach politycznych. Tak czy inaczej, wyraźnie na tych granicach pojawiło się napięcie. Następnie jednak okazało się, że również z krajami nie spieszącymi się wejść na drogę rozwoju demokratycznego, Rosja woli mieć stosunki raczej napięte od spokojnych. 70% Rosjan jest pewnych, że dzisiejsza Rosja ma wrogów. Przy tym około 20% widzi w tym charakterze byłe republiki związkowe ZSRR, 12%- byłego „brata” ChRL, około 10%- kraje byłego obozu socjalistycznego. Zaprawdę, przenicowana mapa imperium radzieckiego.

Czy Rosjanie gotowi są rozstać się z tą otoczką imperialną, widać z wyników badań ankietowych. „Czy podziela Pan/- i opinię, iż Rosja powinna dążyć do odtworzenia imperium?”. Pytanie zadawał w r. 1999 WCIOM. Wtedy odpowiedzi „Zdecydowanie tak” i „Raczej tak” w sumie dawały 35% , „Raczej nie” i „Zdecydowanie nie” – 44%. W roku 2010 na nieco inaczej postawione pytanie Ośrodka Lewady „Czy podziela Pan/-i opinię, iż Rosja powinna odtworzyć swój status wielkiego imperium?” odpowiedzi „Zdecydowanie tak” i „Raczej tak” dały w sumie 78%, odpowiedzi „Raczej nie” i „Zdecydowanie nie”- 17%. To, jak oczarował Rosjan zwrot „wielkie imperium”, mówi wyraźnie, że w obecnym momencie Rosja ewidentnie takim nie jest. (Możliwe, że przechodzi ona trudny dla siebie etap imperium niewielkiego.)

Równocześnie, odpowiadając na pytanie o to, co lepsze: żyć dobrze w dobrym, zwyczajnym kraju czy też dążyć do odtworzenia supermocarstwa militarnego- Rosjanie wybierają to pierwsze. Sprzeczność z opisanym wyżej pragnieniem rewanżu jest w większej swojej części pozorna. Obecni mieszkańcy Federacji Rosyjskiej, podobnie, jak być może i ich przywódcy, sparzywszy się na próbach stania się hegemonem gazowym Europy, nie wierzą poważnie w odtworzenie minionego imperium. I chcą „po prostu dobrze żyć”. Lecz kompensata symboliczna utraconego statusu jest potrzebna bardzo wielu.

Wśród głównych wydarzeń lat ostatnich Rosjanie szczególnie świętują zwycięstwa sportowe na zawodach międzynarodowych. Jeszcze wyżej cenimy akty zgody światowej społeczności sportowej na przeprowadzanie w Rosji dużych przedsięwzięć sportowych. Sport w jego wymiarze międzynarodowo- mocarstwowym zaliczany jest zaraz obok wojny do atrybutów imperium i tak czy inaczej w rzeczywistości z nią sąsiaduje. Publiczność uważa, że pomogły elicie zdecydować się na akcję militarną za swoimi granicami na Kaukazie między innymi również tego rodzaju sukcesy. Samą kampanię kaukaską- 2008 wielu Rosjan uważa za uwieńczoną sukcesem między innymi dlatego, że po raz pierwszy od czasów „olbrzymiej katastrofy geopolitycznej”- odpadnięcia podstawowych byłych aktywów- choć cokolwiek, ale dodaliśmy jednak do swojej symbolicznej całości.

Czy Rosja ma rzeczywiste interesy imperialne i jeżeli tak, to czy ma zamiar i możliwości ich obrony przy pomocy środków militarnych- to pytanie, wychodzące poza ramy tego artykułu. Ale nastroje społeczeństwa mówią, że potrzeba przejawów symbolicznych (co najmniej) tego rodzaju w dalszym ciągu jest nader paląca.

„ Rossija w Głobal’noj Politikie- (Rosja w Polityce Globalnej- tł)” nr 3/ 2011

http://www.globalaffairs.ru/number/Nevelikaya-imperiya-15218

Tłumaczył Henryk B. Tymiński- Łódź

Już nie można komentować tego artykułu.