Sztuka propagandy, czyli raport o stanie sztuki nowoczesnej

Od dziesięcioleci toczy się dyskusja o sensie tworzenia. Nakazuje ona zastanowić się co jest powodem braku zainteresowania i szerokiej społecznej akceptacji dla sztuki współczesnej w Polsce. Eksperymenty wielu obecnych twórców, uważających się za awangardowych, kontestują i za główny cel mają wyśmianie oraz negację otaczającej rzeczywistości.

-

-

Powoduje to, że zainteresowany widz dystansuje się od podsuwanych mu rozwiązań, a przy okazji również od tego wszystkiego, co niesie wartości nieprzemijające ważne dla budzącej się obecnie świadomości samostanowienia w naszej sztuce. Zarządzający w imieniu kolejnych państwowych władz ogromnym jej obszarem, zadufany w sobie, stale ten sam układ, wyhamowuje naturalną potrzebę artystów i odbiorców uczestnictwa oraz oceny wszystkich, a nie jednostkowych bieżących dokonań sztuki. Opinia społeczna powinna o tym wiedzieć, a jej najbardziej znaczący przedstawiciele w sposób znaczący dyskutować o stanie sztuki i jej możliwościach. Konieczne jest to również dlatego, że zmanipulowane przez typowo polski, kolejny salon oficjalnie realizowane przedsięwzięcia, zaprzeczają obecnym dążeniom, marzeniom i praktykom oraz inicjowanym, licznym, nieformalnym formacjom artystów.

PRAWDZIWA SZTUKA MUSI BYĆ NARODOWA.  Pojęcia narodowa nie należy jednak rozumieć w sposób, którym posługuje się nim polityka, a przede wszystkim propaganda. Oznacza ono to co się dzieje wokół nas, niezależnie od tego, czy się tego chce, czy nie, a więc wówczas, kiedy inspiracje czerpie się z otaczającej rzeczywistości. W przeciwieństwie do tego, widoczne w naszym kraju, powstałe jako próby doścignięcia mistrzostwa z innego obszaru geograficznego, fascynacje i osiągnięcia, przedstawiają się jako kopie, a w najlepszym przypadku, pastisze. Tak właśnie wygląda oficjalna reprezentacja naszej sztuki na znaczących międzynarodowych imprezach i liczących się wystawach światowych. To ona jest powodem, że niektórzy nasi wybitni twórcy oraz ich dzieła znalazły się jako rzekomy nasz wkład i dokonania do światowych osiągnięć w sztuce. Zdobyte nieliczne nagrody i wyróżnienia, to wynik targów i uzgodnień kuratorów, z urzędu zasiadających w aktualnych jury. W rzeczywistości jest to nieznaczący symbol, mający kojarzyć się z naszą obecnością w świecie sztuki. Z tego powodu, w miejscu, gdzie na mapie znajduje się nasz kraj, niemal dla wszystkich  przeciętnych mieszkańców globu, istnieje tylko biała plama.

Między innymi dzieje się tak dlatego, że wystawy w dużych galeriach przeważnie pokazują eksponaty pozbawione wszystkiego tego, czego oczekuje się od twórców na których oddziaływają klimatem wszystkie otaczające ich zjawiska. Eksponowane obiekty są obce i nieautentyczne dla zdecydowanej większości oglądających. Natomiast producenci tych wytworów są przekonani, że przenosząc wtórnie z innych krajów na nasz grunt zmodyfikowane eksperymenty, wnoszą do sztuki współczesnej nowe osiągnięcia formalne i aktualną myśl o sposobach tworzenia. Zapominają o tym, że myśl tę już wyartykułowano i to, co pokazują jest zaledwie powtórką obcych osiągnięć.

TRAKTOWANIE DZIEŁA SZTUKI  WYŁĄCZNIE W KATEGORIACH WARTOŚCI ABSOLUTNEJ JEST BŁĘDEM, NIE MA NA TO JEDNEGO  KRYTERIUM, WARTOŚĆ JEGO JEST W ZNACZNEJ MIERZE WYNIKIEM WOLNOŚCI WYBORU DOKONANYM PRZEZ ZAINTERESOWANEGO CZY ODBIORCĘ

Dzieło sztuki jest produktem złożonym, zaś jednym z ważniejszych jego cech jest na pewno niepowtarzalność wybitnego dzieła sztuki. Wartość propagandowa oznacza wyłącznie potrzebę przekazania użytecznych dla kogoś informacji, czego przykładem powszechny obecnie zalew obowiązujących trendów. Moda na jakąś formę ekspresji jest wyraźnym przykładem wkradającej się do twórczości propagandy. Propagandowe uprawianie modnego rodzaju sztuki gwarantuje bowiem zewnętrzny, często jedynie medialny sukces, który równocześnie, niczym zaraza, niszczy każde oryginalne zjawisko.

MIESZANIE SZTUKI Z PROPAGANDĄ PROWADZI DO UTRZYMYWANIA SUBSTYTUTÓW INSTYTUCJI MECENATU, KIEROWANYCH PRZEZ MIANOWANYCH URZĘDNIKÓW NIE POSIADAJĄCYCH ŻADNEJ WIEDZY O SZTUCE I SAMOZWAŃCZYCH EKSPERTÓW, PROWADZI TO WYŁĄCZNIE DO NAGRADZANIA POPRAWNEJ MIERNOTY, A DOKONANIA ORYGINALNE I ODKRYWCZE SĄ ELIMINOWANE PRZEZ ZESTAWIENIE ICH Z WTÓRNOŚCIĄ.

Zauważane jest to coraz częściej na wystawach zbiorowych w dużych galeriach, prezentujących obiekty w sposób typowy dla socjalistycznej propagandy sukcesu. W tamtej epoce od dzieł wyrażających człowieka i jego los, odróżniały się wyraźnie obiekty, służące panującym do narzucenia oglądającym treści, bądź poglądów że jest jedyna słuszna droga prowadząca do lepszej, świetlanej przyszłości o której mówił Lenin. Hasła te wyrażały obiekty projektowane i wykonywane w odpowiednich instytucjach plastycznych. Aranżowane były przestrzennie lub niesione w swoistych propagandowych happeningach takich jak pochody pierwszomajowe. Tylko zleceniodawca wiedział, jak powinien wyglądać ostateczny kształt dzieła. To on dysponował monstrualnymi, chociaż nie swoimi środkami na propagandę, które należało wydać dla popularyzacji idei, za co z własnej kieszeni nie wysupłałby ani centa. Dzisiaj zleceniodawcę zastąpiła krytyka oraz właściciele galerii. Tylko oni mają wiedzieć, jaki rodzaj dziel sztuki powinno się pokazywać społeczeństwu. Ono bowiem, chce mieć obiekty takie same lub podobne, jak w Paryżu, Londynie, Nowym Jorku czy Rzymie. Zarówno krytycy jak właściciele galerii nie umieją znaleźć i kreować z tego, co ich otacza przekonujących i oryginalnych zjawisk artystycznych. Zadowalają się wyłącznie tym, że wyróżniony twórca jest oryginalny na naszym gruncie, gdyż jako jedyny udatnie skopiował,  którąś z  zagranicznych, znanych osobowości czy kierunków.

IM WIĘCEJ PROPAGANDY SUKCESU W SZTUCE, TYM MNIEJ POTWIERDZENIA TEGO  FAKTU W REALNEJ  RZECZYWISTOŚCI

Realność jest całkowicie odmienna od tej, w której tworzą naśladowcy. Należy zatem odszukać tych, co tworzą w sposób nowy, inspirując się problemami, którymi żyją oni oraz rodacy. Możliwa jest bowiem sytuacja, kiedy sztuka osiąga rzeczywisty sukces i rangę społeczną. Następuje to jednak tylko w warunkach stworzenia systemu zachęt i promocji dla nabywającego dzieło sztuki bezpośrednio od twórcy. W zapóźnionym kraju, którym jesteśmy, tzw. elita zapatrzona jest wyłącznie w inne miejsca na świecie, uważając, że wyłącznie one godne są wszelkich poświęceń i należy pokazywać je w różnej dostępnej formie. W ostatnich latach w polskiej sztuce współczesnej, którą coraz bardziej starają się popularyzować domy aukcyjne, gdyż niesie to określone zyski, zawsze związane z marketingiem, powstały również inne spojrzenia na sztukę i sposób jej przedstawiania. Generalnie są one pomijane przez krytyków i wielkie galerie preferujące nowe formy propagandy, tym razem światowej. Prezentacja w pełni niezależnych, uwolnionych od wszelakich form nacisku twórców, pozornie wydaje się nie mieć racji bytu. Ich inicjatywy nie mogą się ujawnić w warunkach, gdy system zarządzania sztuką jest nastawiony niemal wyłącznie na negowanie wszystkiego co nasze własne ! Inicjatorzy muszą mieć ciekawość osiągnięć własnych artystów i chęć znalezienia optymalnego kształtu dla ukazania tej ogromnej niewiadomej, jaka niewątpliwie musi istnieć w środowiskach polskich twórców. Oprócz dobrej woli, chęci zrealizowania ogromnego przedsięwzięcia trzeba zgromadzić odpowiednie środki.

MODEL OBYWATELSKIEGO SPONSOROWANIA SZTUKI ZDAJE EGZAMIN OD POCZĄTKU JEJ HISTORII DO DNIA DZISIEJSZEGO. TO Z PRYWATNYCH ZAKUPÓW I DAROWIZN POWSTAŁA POTĘGA NAJWIĘKSZYCH INSTYTUCJI MUZEALNYCH I KOLEKCJI SZTUKI NA ŚWIECIE.

Pomijanie, przemilczanie i wręcz negowanie tego faktu stanowi stały element prowadzonych dyskusji o braku pieniędzy na sztukę. Naszych tzw. sponsorów cechuje niechęć do wydatkowania pieniędzy na sztukę współczesną. Można to tłumaczyć ich brakiem w ubogim kraju, ale nie tłumaczy to w pełni zajmowanych przez te osoby i instytucje postaw. Nasza narodowa tradycja zna jednak utworzoną przez malarzy, zainteresowanych obrazami odbiorców i bogatych obywateli spełniających funkcję sponsorów powstałe w 1860 roku, działającą do 1939 roku Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Propagowało ono malarstwo i pomagało artystom fundując stypendia oraz w latach 1898-1900 wybudowało w Warszawie poświęcony tym celom wspaniały budynek. W momencie podjęcia decyzji o konieczności zrealizowania wielkiej manifestacji polskiej sztuki, jakiej do tej pory nie było, należałoby zwrócić się do społeczeństwa z propozycją utworzenia Funduszu Sztuki Narodowej. Myśl ta nie jest nowa, gdyż taki rodzaj funduszu istniał w okresie socjalistycznym i przez lata zgromadzono na nim duże kwoty. Wystarczyła zmiana systemu politycznego, aby po 1989 roku nowe władze Ministerstwa Kultury i Sztuki całkowicie zmarnowały zbierany przez lata wielki fundusz rozwoju twórczości plastycznej. Sztuka nie interesowała nikogo, gdyż kolejny raz potraktowano wspólny celowy fundusz, jako dobre źródło prywatnego wzbogacenia się niektórych ludzi. Dziś malarze mogą się raz jeszcze tylko domagać jego ponownego stworzenia. Propozycja utworzenia celowego funduszu będzie szansą dla każdego obywatela włączenia się w proces ujawnienia prawdziwego oblicza polskiej sztuki współczesnej, a przez to określenie również własnej tożsamości. Opinie o tym, że nie ma demokracji w sztuce rozgłaszane są przez tych, co w pogardzie mają szerokie zaangażowanie własnego narodu nie tylko w sztukę, ale i w kulturę. A przecież artysta pozbawiony odbiorcy pozostaje na etapie drugorzędnego eksperymentatora i staje się anonimowy. Gorzej, gdyż organizowanie wystaw z obiektów doprowadzonych do absurdu, takich jak m.in. wystawianie czystych płócien, będące schizofrenią głupoty, powoduje znudzenie widzów. Posiadając niczym dzieci rzeczywistą uczciwość, zgodnie z bajką Christiana Andersena widzą bowiem, ze król jest nagi.

Dostosowanie wymyślonych zjawisk do wcześniej ukutej tezy jest fałszowaniem rzeczywistości. Tak postępują ci, co nie poszukują prawdy, a za pewnik przyjmują wszystko to, co narzucają zewnętrzne okoliczności. W ten właśnie sposób jesteśmy pozbawieni oryginalnych zjawisk mówiących o Polsce, jako kraju wnoszącym ważne treści do skarbnicy świata. Wielcy nasi artyści związani byli z historią i romantyzmem, w przeciwnym wypadku pozostawali i pozostają tylko na marginesie tzw. światowej awangardy a to samo grozi planowanemu Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Mimo ogromnych wysiłków już w fazie koncepcyjnej dopuszczono się kardynalnych błędów, które przekreślają samodzielność placówki, na którą od dawna czeka nasze społeczeństwo. Znaczące dla Polski i świata muzeum mogłoby powstać jedynie wtedy, gdyby zawiązał się Komitet honorowywyłoniony z szerokiego społeczeństwa polskiego i oparty o środki funduszu społecznego. To dzięki społecznej akceptacji postawy artysty, pełniącego posłannictwo narodowe powstało bowiem to, co najcenniejsze jest w naszej sztuce.

KULTURA I SZTUKA POWSTAJE W OKREŚLONEJ RZECZYWISTOŚCI I JEST DZIEDZICTWEM NARODOWYM, POZBAWIONA KORZENI I TRADYCJI STAJE SIĘ TYLKO REGIONALNĄ CIEKAWOSTKĄ.

Dlatego jest już najwyższy czas porządkować polskie sprawy i nie dawać mieszać w nich tym, którzy chcą wykorzystać naszą niepewność w drodze ku określeniu własnej tożsamości. Jako malarze przebywający kiedyś przez lata w Stanach Zjednoczonych i w Paryżu, pozwalamy sobie zapytać, dlaczego ciągle brakuje naszej autentycznej polskiej sztuki.

Mieczysław Morka

Eugeniusz „Geno” Małkowski

Andrzej Józef Tyszko

Nr 23-24 (5-12.06.2011)

Już nie można komentować tego artykułu.