Jeśli nowe podatki to od zawłaszczonego majątku narodowego
Płacenie podatków to odpowiedzialność za państwo. Kontrowersje dotyczą jednak skali i rodzaju podatków, co w gruncie rzeczy przesądza o charakterze i skuteczności polityki podatkowej. Podatki pośrednie, do których należy VAT, mają charakter cenotwórczy. Podnoszą ceny produktów, dóbr i usług konsumpcyjnych. Wpływają zatem na wzrost kosztów utrzymania, obciążając przy tym bardziej biednych niż bogatych, bo ci ostatni tylko część swoich dochodów przeznaczają na te zakupy, natomiast drugą część oszczędzają. W efekcie powoduje to ograniczenie popytu wewnętrznego, popytu rynkowego, a więc tracą na tym też firmy, a ostatecznie traci także państwo.
Mimo że 60% dochodów podatkowych w Polsce pochodzi z podatku VAT, rząd w ostatnim czasie znowu sięgnął do kieszeni najuboższych, podnosząc przy tym stawkę podstawową do 23% i jeszcze zabezpieczając sobie w ustawie możliwość dalszego wzrostu podatku VAT w roku 2013, gdyby relacja długu do PKB przekroczyła 55%.
Prawo i Sprawiedliwość wyraża ostry sprzeciw wobec podwyższania podatków pośrednich, w tym VAT, ponieważ, po pierwsze, podatek VAT ma charakter degresywny, czyli bardziej obciąża biednych niż bogatych, po drugie, obciążenie jest ukryte w cenach, zatem nie daje on szansy prowadzenia polityki ulg podatkowych celem np. wspierania rodziny czy pobudzania skłonności do inwestowania, po trzecie, pozbawia możliwości opodatkowania korporacji międzynarodowych na cele publiczne, bo swoje dochody w formie dywidend bądź dochodów osobistych transferują do swoich krajów. Szacuje się to w tej chwili w Polsce na około 50 mld zł rocznie, czyli 3,5% PKB.
Mimo tych cech podatku VAT obecny rząd znowu sięga, jak powiedziałam, do tej metody zaspokajania potrzeb budżetowych, podnosząc stawkę VAT i stwarzając sobie, jak pan powiedział, automatyczny mechanizm zabezpieczenia deficytu budżetowego. Polacy mają ogromny dług publiczny, wynoszący 800 mld zł, a oprócz tego także dług osobisty, bo prywatne zadłużenie gospodarstw domowych, o czym rzadko się mówi, w I kwartale br. sięgało prawie 500 mld zł. Propagandziści od sukcesu powiedzieliby, że mimo to mamy sukces, bo są oszczędności Polaków, które bez OFE wynoszą 700 mld zł, ale trzeba jednak podkreślić, że te oszczędności są skupione zaledwie w 10-20% rodzin.
Świadczy to o tym, że 80% gospodarstw domowych nie ma żadnych oszczędności. To z kolei świadczy o ogromnym rozwarstwieniu polskiego społeczeństwa, rozwarstwieniu, które jest typowe dla Ameryki Środkowej, gdzie nie ma tzw. klasy średniej. Model ten wywodzi się, pojawił się w Polsce w 1989 r. i obecny rząd ten model w dalszym ciągu utrzymuje, podtrzymuje, umacnia – wygaszanie programu ˝Rodzina na swoim˝ z końcem 2012, bezrobocie, niedostateczny dostęp do świadczeń zdrowotnych, ograniczanie środków dla niepełnosprawnych itd., itd. Mimo wszystko dokładamy tej ubogiej części społeczeństwa, Polakom żyjącym na średnim i minimalnym poziomie, jeszcze dodatkowe obciążenie, chroniąc bogatszych. Oczywiście tu nie tylko chodzi o sprawy deficytu budżetowego, bo tak naprawdę to przy okazji chodzi jeszcze o ˝oliwienie˝ nieracjonalnego projektu wspólnej waluty, ale nie mam czasu tego tematu rozwijać, co spowodowało, która to waluta spowodowała, niestety, ogromne perturbacje w wielu krajach, tzw. krajch PIGS.
Wobec tego jest kwestia taka: Czy jest z takiej sytuacji jakieś wyjście? Otóż pan poseł Orzechowski, przedstawiający się jako z krwi i kości ekonomista, nie raczył zauważyć, że jest inne wyjście zrealizowania przychodów budżetowych poza podnoszeniem podatku VAT, mianowicie można by rozważyć wprowadzenie progresywnego podatku dochodowego, ale z systemem ulg i zwolnień, aby ci, którzy otrzymują bardzo wysokie apanaże, mogli być bardziej obciążeni fiskalnie, niż ci o niskich dochodach. Można by myśleć o racjonalnym skonstruowaniu podatku od firm i dochodów osobistych, bo byłoby to także przy okazji metodą na odzyskanie na cele publiczne części dochodów z zawłaszczonego majątku narodowego – na utrzymanie szkół, szpitali, na bezpieczeństwo państwa wewnętrzne i zewnętrzne, na rozwiązanie problemów powodzian itd. Niestety, rząd działa jednokierunkowo i pan, jako ekonomista z krwi i kości, nie widzi innego rozwiązania, nie dostrzega innej możliwości działania.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości są z tych powodów, o których mówiłam, zdecydowanie przeciwni dalszemu podwyższaniu podatku VAT, nawet stwarzaniu w ustawie, na wszelki wypadek, łatwej możliwości dla ministra finansów. Jesteśmy za tym, ażeby w sytuacji potrzeb państwa poszukiwać innych rozwiązań aniżeli takie, które powodują obciążanie najuboższej części społeczeństwa.
Gabriela Masłowska
Jest to treść wystąpienia poseł Gabrieli Masłowskiej podczas debaty sejmowej 14 lipca br. w trakcie pierwszego czytania poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług.
Za: sejm.gov.pl




In English
по русском языке




