Problemów wciąż jest dużo – rozmowa z Agnieszką Górską, radną Sejmiku Województwa Mazowieckiego

agaJest pani znowu radną Sejmiku Województwa Mazowieckiego.

- Tak, podczas sesji Sejmiku w dniu 21 listopada zostałam zaprzysiężona. Objęłam mandat po Zbigniewie Kuźmiuku, który wszedł do Sejmu po wyborach 9 października. Oprócz mnie radnymi zostali także: Maria Gajewska, Olga Łyjak, Krzysztof Piechota, Krzysztof Skolimowski oraz Andrzej Snarski. Jestem w Klubie PiS, który składa się w tej chwili z 14 radnych. Jest to drugi co do wielości klub w Sejmiku, po Platformie Obywatelskiej, która ma 17 radnych. 13 radnych ma PSL, a SLD 7. Klub PiS znajduje się w opozycji, rządzi na Mazowszu koalicja PO-PSL.

To już pani trzecia kadencja w Sejmiku.

- Tak, byłam radną II i III kadencji. W latach 2005-2006 byłam radną LPR, potem w latach 2007-2010 radną PiS. Nie jest to więc dla mnie novum, znam specyfikę pracy w samorządzie, co będzie mi pomocne w szybkim poznaniu obecnej sytuacji i kondycji samorządu mazowieckiego.

No właśnie, głośno było niedawno o kłopotach Mazowsza w związku z tzw. janosikowym, czyli koniecznością oddawania przez samorząd województwa części własnych dochodów na biedniejsze regiony. Czy obecna kondycja finansowa samorządu jest zła?

- Podczas sesji w dniu 21 listopada odbyło się pierwsze czytanie uchwały budżetowej. Najogólniej mówiąc przyszłoroczny budżet wyniesie ponad 3,4 mld zł. Na inwestycje przeznaczono przeszło 30 proc. ogółu wydatków. Wpłata do budżetu państwa z tytułu części regionalnej subwencji ogólnej stanowić będzie 27,6 proc. wydatków bieżących – czyli 658 mln zł. To jest właśnie owo janosikowe. Jest to o 300 mln zł mniej niż w 2010, ale o 31 mln więcej niż w 2011. Skarbnik województwa ocenia ten budżet pozytywnie, podkreślając, że znaleziono 1 mld zł na inwestycje, ale pamiętajmy, że w porównaniu z latami 2004-2009 sytuacja województwa jest o wiele gorsza, ciąży na nas duże zadłużenie, które narasta. Nie chciałabym się wypowiadać w tej chwili całościowo, bo dopiero analizuję otrzymane na sesji dokumenty. Mam nadzieję, że deklaracje marszałka i skarbnika odpowiadają rzeczywistości.

PiS znowu jest w opozycji, jak powinno się zachowywać? Czy być tzw. twardą opozycją czy raczej nastawioną na współpracę?

- Obecna koalicja ma taką przewagę, że nie potrzebuje chyba żadnego współdziałania ze strony opozycji. Pamiętam w poprzedniej kadencji, kiedy doszło do ostrego sporu pomiędzy PO i PSL – wówczas PSL prowadziło rozmowy z PiS na temat zmiany koalicji. Obecnie nie słychać o jakiś tarciach, ale mamy przed sobą trzy lata i wszystko może się zdarzyć. Zawsze twierdziłam, że bycie w opozycji nie musi oznaczać mówienia „nie” dla samego „nie”. Samorząd nie jest sejmem, gdzie walka polityczna jest i musi być ostrzejsza. Myślę, że obecne władze Klubu PiS w Sejmiku mają podejście bardziej pragmatyczne niż w poprzedniej kadencji.

A nie boi się pani, że sam Klub PiS, tak jak np. w Sejmiku Małopolskim – ulegnie destrukcji i podzieli się na zwolenników Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry?

- Póki co nasz Klub jest zwarty i nikt z niego nie odszedł i myślę, że nie odejdzie, tak jak to miało miejsce w III kadencji. Wielka polityka nieraz wkracza na poletko samorządowe dosyć brutalnie, ale nigdy nie jest to z pożytkiem dla pracy samorządowej. Mam nadzieję, że unikniemy wstrząsów.

Rozmawiał: Jan Engelgard

Już nie można komentować tego artykułu.