Rosyjski mister Hyde cz.2
Dyskusja o Stalinie jako zwierciadło historii rosyjskiej
Przeszłość paradoksalna
Wiecznie zapewne dokonywany będzie i poddawany kolejnym przewartościowaniom rachunek strat i zysków po każdej kolejnej epoce, w której „stawiano na baczność” Rosję. Nie od rzeczy jest zadanie pytania, czy w ogóle możliwa jest w Rosji polityka historyczna.
Możliwa jest ona naturalnie jako pewien zespół kroków natury administracyjnej i finansowej. Możliwa jako państwowa ideologia stosowana- stosowana dlatego, że trudno na razie wyobrazić sobie ideologię, która stanie się dla kręgów rządzących symbolem wiary, a nie narzędziem, wiara wiąże przecież wierzącemu ręce. Wygląda jednak na to, że teraz jest ona niemożliwa jako skończony i niesprzeczny zestaw postulatów dotyczących przeszłości, który podzielałby cały naród.
W Europie Wschodniej możliwe było wyparcie geograficzne komunizmu i Stalina jako zła, które przyszło z zewnątrz i narzuciło swoją wolę. Ze zrozumiałych przyczyn schemat taki w Rosji nie może funkcjonować. Można spróbować wyprzeć komunizm, jako zjawisko Rosji historycznej obce, zderzamy się jednak tutaj z dwoma problemami. Po pierwsze, pojawia się od razu pytanie, kto narzucił Rosji to obce zjawisko i tutaj otwiera się szerokie pole działania dla najbardziej dziwacznych teorii spiskowych. Po drugie, konkretyzować należy istotę „Rosji historycznej”. Bolszewicy mieli długą prehistorię, wyprowadzali którą (inna to kwestia, czy
słusznie) aż od dekabrystów. Czy należy więc wyrzucić całą linię „wyzwoleńczą” historii rosyjskiej? Czasami chce się to zrobić, ale co począć z tym, że narodowolcy- bombiarze (z punktu widzenia współczesnego wykształconego mieszczucha- po prostu niebezpieczni maniacy)- w określonej epoce historii rosyjskiej wpływali na podejmowanie decyzji politycznych w skali całego imperium? O ile „Rosja historyczna” to hrabia Uwarow i fotografia rodziny carskiej, to gdzie jest teraz to państwo, przecież na skutek działań bolszewików rok 1913 jest tylko trochę bliższy nam od Starożytnego Rzymu. Próby tworzenia historycznych konstrukcji konserwatywnych w Rosji współczesnej są tak męcząco bezzasadne dlatego, że nie pozostały tradycje i instytucje, które mogłyby w spadku być przejęte.
Trudno umieścić komunizm na półce, na której Niemcy ustawili nazizm- na półce snu narodu- koszmarnego, ale względnie krótkiego. Dwanaście lat dyktatury Hitlera doprowadziło Niemcy do krachu, po którym tworzone były od nowa. Siedemdziesiąt lat komunizmu również zakończyło się krachem Związku Radzieckiego, jednak bez klęski militarnej, bez okupacji i z kontynuowaniem przez Rosję prawnych zobowiązań. Jeżeli był to koszmarny sen, to czyje miejsce zajmujemy teraz w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i kto tkwił u źródeł tego jałtańskiego systemu stosunków międzynarodowych, który całkiem jeszcze niedawno lubiliśmy dobrze wspominać?
Jeśli to była straszna jawa, to zdecydowanie jest niezrozumiałe, jak ją zinterpretować bez sprzeczności. Wiek dwudziesty, a szczególnie rosyjski wiek dwudziesty jest dla filozofii politycznej trudny do strawienia. Nieprzyjemne paradoksy można wyliczać w nieskończoność.
Na przykład, totalnie zniewolony stalinowski ZSRR uratował w czasie II Wojny Światowej wolność i globalny kapitalizm. Na przykład, przejęcie i utrzymanie władzy w Rosji przez komunistów stały się jedną z podstawowych przyczyn sukcesów lewicy na Zachodzie, co uczyniło go takim, jakim on teraz jest. Na przykład, Związek Radziecki był jednym z podstawowych motorów dekolonizacji, która ukształtowała współczesne oblicze świata. Na przykład, komunizm pobudzał rozwój przemysłu w wielu regionach świata, odsłaniając przed ich mieszkańcami nowe możliwości (przed 30-oma laty sposób życia na obu brzegach rzeki Pandż[1] różnił się istotnie, teraz różnice są niwelowane).
Kłopot na tym jeszcze polega, że nie łatwą jest sprawą oddzielenie praktyki państwa komunistycznego i praktyki życia prywatnego. Ojcowie nasi podejmowali indywidualne decyzje pod wpływem polityki państwa- jechali budować elektrownie wodne gdzieś na Syberii z poczuciem, że tworzą kraj, postęp i historię. Można to nazwać błędem, lecz owoc tego błędu do dzisiaj, o ile nie zniszczono go najnowszym gospodarowaniem- daje prąd. W ogóle porządki radzieckie zakładały szeroki udział w tym życiu społecznym, jakie państwo proponowało. Demonstracyjna autonomia osobista była wyzwaniem politycznym. Udział mógł być przymusowy. W wielu jednak przypadkach był dobrowolny. Nie można bez tego po prostu zrozumieć trybu życia wielu pokoleń radzieckich, przekształcają się one w idiotów, w pełnym sensie antycznym słowa tego.
Wygląda na to, że czeka nas przyzwyczajenie się do życia z przeszłością paradoksalną. Do tego przynajmniej czasu, kiedy to epoka radziecka nie stanie się przeszłością zakończoną, to znaczy nie przekształci się w źródło aktualnych porównań. Albo do tego czasu, kiedy to zostanie rozwiązana bodaj że nie najważniejsza zagadka wieku XX- jak to się stało, że jeden z najokrutniejszych reżimów tak ważny wniósł wkład w sprawę uratowania świata, wolności i demokracji w II Wojnie Światowej. 
Jak go pochować
Jako praktyka polityczna stalinizm jest nieusuwalny dopóty, dopóki nie nauczymy się zdobywać zaufania współobywateli do swoich programów politycznych, zamiast wdrażania ich w oparciu o potęgę władzy państwowej. Potrzebna jest głęboka refleksja nad rosyjską kulturą polityczną a uznanie przestępstw za przestępstwa to zaledwie refleksji tej etap pierwszy.
Wielbiciele Stalina drażnią, zdawać sobie trzeba jednak sprawę, że nastroje ich, po pierwsze, nie dominują (kwietniowe badania WCIOM[2] dają pozytywnym ocenom roli Stalina w historii 26% a negatywnym 24%), a po drugie, stanowią formę wyrazu niezadowolenia wywołanego współczesnymi przyczynami. Im szersza będzie dyskusja polityczna na temat problemów Rosji dzisiejszej, im więcej pojawiać się będzie dróg legalnego, merytorycznego i skutecznego okazywania tego niezadowolenia, tym aktualność postaci wodza będzie malała. Jest to taki przypadek, kiedy martwym należy pozostawiać pochowanie ich trupów.
Nieudana próba ożywiania Stalina, uznanie go za „menedżera efektywnego” (nawiasem mówiąc, jest to zadziwiający przykład braku wrażliwości wobec języka ojczystego: „menedżer efektywny” we współczesnym języku rosyjskim brzmi sarkastycznie), spełzły na niczym nie tylko dlatego, że władze tę kampanię zamknęły. Ale również dlatego, że próba ta natknęła się na względnie głuchy ale wytrwały opór społeczeństwa, przy czym, co jest przypadkiem rzadkim, Cerkiew i inteligencja znalazły się po tej samej stronie barykady. Był to dowód na to, że przynajmniej na świadomość społeczną wielbiciele „ojca narodów” nie mają monopolu. To w solidarności „antystalinowskiej”, jaką społeczeństwo ujawniło w związku z polemiką wokół podręcznika Filippowa i Daniłowa[3] szukać należy podstaw do wypracowania ocen przeszłości rosyjskiej. Pamięć o ofiarach represji radzieckich stać się powinna sprawą społeczną i im mniejszy w niej będzie udział administracji, tym pamięć ta stanie się mocniejszą i bardziej szczerą. Państwo rosyjskie zbyt często na razie porusza się jak słoń w składzie porcelany, źle sobie radzi z materiami delikatnymi. Prawdziwym wyzwaniem, odpowiedź na które uczyni destalinizację autentyczną, stanowi zmobilizowanie społeczeństwa do pamięci aktywnej, bez wsparcia władzy państwowej. A to jest znacznie trudniejsze od uzyskania zakazu państwowego na pochwały pod adresem Stalina.
Jeśli chodzi o państwo, to ono jedynie pomagać może w podnoszeniu jakości polemiki o przeszłości, a i to pośrednio. Podejmowane przez władze próby wymyślenia i administracyjnego wdrożenia pewnych postulatów związanych z historią naszej ojczyzny są złe dlatego, że nieuchronnie osłabiają pozycję historii akademickiej wobec piany pseudohistorycznej. Państwo umacniać powinno wspólnotę akademicką i jej samorządowe instytucje, udostępniając granty, poszerzając możliwości badań archiwalnych i ufając po prostu swoim historykom. A od wspólnoty akademickiej wymagana jest odpowiedzialność, która na razie stanowi towar deficytowy. Przecież skandal wokół podręcznika uniwersyteckiego autorstwa Wdowina i Barsienkowa (patrz przypis 12- tł)- jest związany nie tyle z kolejną próbą wywyższenia najgorszych stron epoki radzieckiej, ile z brakiem odpowiedzialności, kiedy to historycy nie krępują się i w charakterze tekstów naukowych publikują publicystykę niewiarygodną.
I na koniec. Bezpłodny jest spór z wielbicielami Stalina dlatego, że cały czas odmawiamy rozmowy o tym, co jest rzeczywiście ważne w tym sporze. Ostatecznie chodzi nie o konkretną postać historyczną i nawet nie o charakter systemu radzieckiego, lecz o wartości. O etykę w polityce, o dopuszczalne dla państwa granice, o sens i przeznaczenie państwa samego. Koncentrowanie dyskusji na „wodzu” wygodne jest dla jego miłośników, gdyż umożliwia im to unikanie bezpośrednich odpowiedzi na ostatnie pytania. Do czego jest potrzebne takie koncentrowanie się tym, którzy mają trzeźwy stosunek do Stalina i radzieckiej historii- trudno zrozumieć.
Siłajew Nikołaj Jurjewicz
Ur. w r. 1977 w Moskwie. 1999- ukończył Wydział Historii Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa (MGU), 1999-2002- studia doktoranckie tamże. Od roku 2004 jest starszym pracownikiem naukowym Ośrodka Badań Kaukaskich Uniwersytetu- Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych MSZ Rosji- jednej z najbardziej renomowanych akademii dyplomatycznych świata. Kierownik działu polityki pisma „Ekspert”.
Opublikowane: http://www.globalaffairs.ru/number/Russkii-mister-Khaid-15353
Tłumaczenie Henryk B. Tymiński Łódź
[1] [1] Pandż- na całej swojej długości (1125 km)- stanowi granicę afgańsko- tadżycką- tł.
[2] Wsierossijskij (do 1992- Wsiesojuznyj) Centr Izuczienija Obszczestwienogo Mnienija- utworzony w roku 1987, wiodący (jeśli chodzi o cytowanie w rosyjskiej i obcej prasie) ośrodek badania opinii publicznej w Rosji- Wikipedia ros.- tł.
[3] Patrz „Myśl Polska” art. Alieksieja Millera „Labirynty polityki historycznej”- tł



In English
по русском языке




