Marsz, marsz Piłsudski

Jozef_Pilsudski_Spor_4490300Hucznie zapowiadane są w najbliższych dniach dwie manifestacje – 13. 12. ma się odbyć pod egidą PiS-u Marsz Niepodległości i Solidarności, a 12. 12. Dzień Pamięci, współorganizowany przez MW i ONR. Celem obu imprez, pomimo gromkich deklaracji, jest faktycznie jeden i ten sam cel – danie upustu swojej niechęci do państwa polskiego, tego, które istniało w latach 1944-1989, a w przypadku imprezy PiS-u także do tego obecnego.

Marsz Kaczyńskiego i „Gazety Polskiej” ma być symbolicznie zakończony pod pomnikiem J. Piłsudskiego, pod którym mają paść słowa o niepodległości, która nie jest dana raz na zawsze. Cynizm tego zabiegu uwłacza przede wszystkim blisko czterystu ofiarom, które zginęły w czasie zamachu majowego. Już samo porównanie strat poniesionych w wyniku zamachu majowego 1926 r. i w czasie stanu wojennego 13. 12. 1981 r. świadczy wyraźnie na niekorzyść brygadiera Piłsudskiego, pokazując karność i sprawność wojska polskiego kierowanego przez gen. Jaruzelskiego. Stan wojenny to „krwawa wojna z narodem polskim”, zaś zamach majowy to jedynie „ściągnięcie cugli w państwie”, jak chciał tego pewien popularny niegdyś polityk. Czysta obłuda i opluwanie historii własnego narodu. Planowany Marsz jest też wyrazem destrukcyjnych tendencji wobec realnie istniejącego obecnie państwa. Prezes Kaczyński nie proponuje bowiem nic poza czystą negacją i oporem. Nie podejmuje dyskusji o aktualnych problemach Unii w tym i Polski, prowadząc politykę tak, jakby Polska była autarkią. Jeżeli zaś tracimy dziś niepodległość, jak chce tego Kaczyński, to zapoczątkowała to decyzja jego partii o poparciu polskiej akcesji do UE. Wówczas jedyną siłą temu przeciwną była Liga Polskich Rodzin.

Dzień Pamięci współorganizowany z kolei przez Młodzież Wszechpolską jest dowodem na ostateczne przejście młodych adeptów idei narodowej na pozycje „styropianowego etosu”. Pisano o tym już wiele i zapewne na tym się nie skończy. Niech będzie tu jednak powiedziane raz jeszcze: obóz narodowy, zarówno ten w kraju, jak i na emigracji nie potępił nigdy decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego traktując go jako zapobieżenie tragedii na wielką skalę . W wielu przypadkach zaś ludzie tego obozu trudną decyzję gen. Jaruzelskiego po prostu poparli. Tym, który uczynił to najdobitniej i najpełniej uzasadnił swoje stanowisko był Jędrzej Giertych, który na łamach obszernej publikacji zatytułowanej „Co robić? List otwarty do społeczeństwa polskiego w Kraju” (Londyn 1982) pisał m.in.: „…oświadczam otwarcie, że uważam, że dobrze się stało, iż omawiany tu przewrót w dniu 13 grudnia nastąpił (…) przede wszystkim uważam, że dobrze się stało, że znalazł się ktoś, kto umiał nagłym aktem woli przeszkodzić dojściu do skutku rewolucji, która wiodła Polskę pod każdym względem ku katastrofie: byłaby spowodowała klęskową wojnę Polski z Rosją, a może wojnę domową w samej Polsce (…) Nie mogę się zgodzić z poglądem, że przewrót 13 grudnia był posunięciem politycznym sowieckim. Wszystko wskazuje na to, że było to posunięcie polskie. Grupa wojskowa polska uznała za potrzebne położyć tamę rozwijającej się anarchii i szykującej się rewolucji i dokonała przewrotu siłami polskimi i w interesie polskim”.

Przewiduję, że za rok obie imprezy się już połączą, a za parę lat nic już nie stanie na przeszkodzie, aby młodzi działacze wpadli w ramiona swoich starszych kolegów spod znaku „Komendanta” Piłsudskiego i „Solidarności” i złożą razem kwiaty na grobie Jacka Kuronia.

Maciej Motas

Już nie można komentować tego artykułu.