Vaclav Klaus jak Roman Dmowski
Ta wizyta przeszła trochę bez echa. W dniach 7-8 grudnia 2011 w Pradze gościł prezydent Rosji – Dmitrij Miedwiediew. To kolejne spotkanie na szczycie – prezydent Czech Vaclav Klaus odwiedza Moskwę co najmniej raz w roku, nie oglądając się nawet na różne zawirowania polityczne, jak np. wojska rosyjsko-gruzińska. Nie są to wizyty czysto kurtuazyjne. Czechy konsekwentnie rozbudowują swoją współpracę z Rosją we wszystkich dziedzinach.
Wystarczy dla przykładu porównać siatkę połączeń lotniczych z Pragi i Warszawy do Rosji. Z Pragi możemy polecieć nie tylko – jak z Okęcia – do Moskwy i Petersburga, ale także do Nowosybirska, Samary, Jekaterinburga, Woroneża, Krasnodaru i Rostowa. Już to pokazuje w jakiej pozycji jesteśmy my, którzy powinniśmy być w czołówce państw mających z Rosją bogate kontakty. Prezydent Czech konsekwentnie walczy też o silną pozycję czeskiego biznesu na rynku rosyjskim. Wie bowiem, że tylko dobre relacje z najwyższymi władzami zapewnią sukces. Obecna wizyta Miedwiediewa w Pradze zakończyła się podpisaniem aż 14 kontraktów. Prezydent Rosji przywiózł do Pragi całą grupę biznesmenów. Efekt? Umowa na budowę blisko 400-kilometrowego odcinka linii kolejowej na północnym Uralu przez czeską firmę OHL ŽS (wartość ok. 2 mld euro). Ale to nie wszystko – Czesi zbudują w Soczi elektrownię parowo-gazową za ok. 0,5 mld euro. Będą też naprawiać rosyjskie śmigłowce. Powołano też czesko-rosyjską spółkę Alvel, która będzie dostarczać paliwo nuklearne do europejskich elektrowni jądrowych. Prowadzono także rozmowy o udziale rosyjskich firm w rozbudowie czeskiej elektrowni atomowej w Temelinie.
Wizyta Miedwiediewa miała bardzo uroczystą oprawę. Przy jej okazji otwarto monumentalną wystawę na Zamku Praskim „Kreml pod panowaniem Romanowych”. Vaclav Klaus podczas otwarcia ekspozycje wygłosił przemówienie, w którym stwierdził, że idea wystawy narodziła się podczas jego spotkania z Miedwiediewem w Moskwie w 2009 roku. Kultura – w przekonaniu Klausa – jest ważnym elementem wzajemnych stosunków, bo chociaż oba narody należą do tej samej chrześcijańskiej cywilizacji, to prawosławie ma swoja niepowtarzalną specyfikę, którą warto poznać. Z kolei podczas uroczystej kolacji na Zamku Praskim Klaus jasno podkreślił, że „Federacja Rosyjska jest jednym z naszych kluczowych partnerów. Jest państwem, które odgrywa wielką rolę w światowej polityce i gospodarce. Jest państwem mającym dobre perspektywy dalszego rozwoju. Dlatego, szanowny panie prezydencie, przykładamy taką wagę do pańskiej wizyty”. Dalej Klaus stwierdził, że w interesie wszystkich państw europejskich jest wzmocnienie współpracy z Rosją, bo to przyczyni się do zwiększenia stabilizacji na kontynencie. Wspomniał też o trudnej przeszłości, którą – co mocno podkreślił – udało się szybko przezwyciężyć. Obecnie zaś „nasze wzajemne reakcje są relacjami dwóch suwerennych państw, szanujących swoją tożsamość i gotowych ściśle ze sobą współpracować”. Przyznajmy, że jest to klasyczny wykład politycznego realizmu najwyższej klasy.
Polityka rosyjska Vaclava Klausa nie spotyka się w Czechach z samymi pochwałami. Część prasy, nota bene opanowanej przez obcy kapitał, przypina prezydentowi łatkę „rusofila”, „reprezentanta ponadstandardowych relacji z Rosją”, „przyjaciela Putina” (dla wielu to jest obelga), „najlepszego lobbysty Rosji”, wreszcie „kumpla Ruskich”. Komentując to na łamach „Lidovych Novin” (z 9 grudnia br.) – Miroslav Macek pisze, że to są epitety nieuprawnione określając ich wysuwanie mianem „medialnego humbuga”. Według niego polityka wobec Rosji jest podyktowana przede wszystkim poglądami wyznawanymi przez Klausa. A poglądy te to pragmatyzm, myślenie kategoriami ekonomicznymi i konserwatyzm. Klaus wiedział już dawno, że Unia Europejska jest projektem ideologicznym, a wprowadzenie jednej waluty euro zakończy się fiaskiem. Dlatego jego polityka polega na szukaniu dla Czech takiej drogi, która uchroni je przed negatywnymi konsekwencjami fiaska integracji w wydaniu brukselskim. Jedną z tych dróg jest poszukiwanie równowagi geostrategicznej, czemu służy rozwiniecie „ponadstandardowych” relacji z Rosją.
Politykę Klausa komentuje też konserwatywny (a raczej neokonserwatywny) amerykański portal „Stratfor” (9.11.2011). W tekście pod wymownym tytułem „Rosja proponuje Czechom pomoc w obliczu kryzysy strefy euro” czytamy, że zwrot w polityce Pragi nastąpił w czerwcu 2011 roku, kiedy Czesi oficjalnie wycofali się z planów rozlokowania na swoim terytorium elementów amerykańskiej Tarczy Antyrakietowej. Był to czytelny sygnał dla Rosji, która, w obliczu kryzysu w strefie euro, pragnie wykorzystać go do wzmocnienia swojej pozycji w Europie Środkowej. „Stratfor” podkreśla, że podpisane w Pradze umowy dotyczą strategicznych gałęzi gospodarki czeskiej – energetyki, infrastruktury i transportu. Budzi to niepokój części polityków w Pradze, jednak kiedy kryzys finansowy zapuka do drzwi – wtedy i oni nie będą się sprzeciwiać przyjęciu rosyjskiej pomocy.
Nie raz już pisałem, że Vaclav Klaus jest najwybitniejszym politykiem Środkowej Europy, i to od niego powinniśmy uczyć się, jak realizować narodowe interesy. To on bowiem najbardziej przypomina typ polityka, jakim był Roman Dmowski. Ten sam styl myślenia, pozbawiany emocji i resentymentów, ten sam dobrze pojęty konserwatyzm i nacjonalizm, wolny od skrajności i dogmatyzmu. Wreszcie ten sam, pragmatyczny stosunek do Rosji, Niemiec i Zachodu. Szkoda, że w Polsce nie ma polityka tej miary.
Jan Engelgard
fot. klaus.cze



In English
по русском языке




