Wielka rehabilitacja króla Stanisława Augusta

SARNa Zamku Królewskim w Warszawie otwarto monumentalną wystawę „Stanisław August, ostatni król Polski, polityk, mecenas, reformator 1764-1795”. Jej autorzy nie ukrywają, jaki jest jej cel. Piszą: „Stanisław August Poniatowski zmarł w Petersburgu 12 lutego 1798 roku i tam został pochowany. Trzy lata wcześniej Rzeczpospolita Obojga Narodów została podzielona między potężnych sąsiadów i zniknęła z mapy Europy. Król umierał z poczuciem całkowitej klęski swojej egzystencji. Państwo, którego odrodzenie uczynił nadrzędnym celem swego panowania, przestało istnieć, a on zmuszony został do abdykacji. Tragedia człowieka splotła się z tragedią całego narodu.

Dziś dominuje skłonność do tego, by Stanisława Augusta uznawać za wybitnego mecenasa kultury, lecz jednocześnie potępiać jako polityka, a w sensie moralnym traktować go wręcz z pogardą. Przygotowywana wystawa ma służyć przewartościowaniu tych ocen. Chcemy zakwestionować błędny sposób myślenia o Stanisławie Auguście-mecenasie i Stanisławie Auguście-polityku, jak o dwóch różnych osobach. Żadnej dziedziny działalności króla nie można bowiem oddzielić od całości. Inicjatywy artystyczne czy naukowe oraz naprawa systemu rządów miały nierozdzielny udział w jego programie odbudowy państwa”.

Ekspozycja składa się z ponad 250 dzieł sztuki z Polski i zagranicy. Na wystawie znajdują się archiwalia, obrazy, rzeźby, miniatury i obiekty sztuki użytkowej, które odtwarzają złożone tło polityczne epoki w formie chronologicznej narracji. Największe wrażenie robią szczątki, jakie odkopano pod koniec lat 80. XX wieku w ruinach kościoła w Wołczynie, gdzie w 1938 roku, cichaczem, bez żadnego szacunku i chrześcijańskiego pochówku – złożono przywiezioną z Leningradu (Petersburga) trumnę z ostatnim królem Polski. Władze sanacyjne w swoim prymitywnym podejściu do historii narodu polskiego (kult ruchawek zbrojnych i chojraków wyzywających wszystkich wokół od „zdrajców”) – dokonały profanacji na wielką skalę. Król zamiast na Wawel, trafił do podrzędnego kościółka k/Brześcia. Po 1939 roku dokonano dzieła zniszczenia. Polskie ekipy archeologiczne zostały na miejscu ruiny i zgliszcza. Wydobyto ledwie kilka przedmiotów – fragmenty szpady grobowej, dwie apliki orła oraz fragment tkaniny, którą okryto zwłoki (z resztkami herbu Ciołek). Dzisiaj możemy to zobaczyć w gablocie na Zamku Królewskim. Jakiż kontrast na tle lśniących i mieniących się kolorami innych pamiątek po królu – obrazów, medalionów, rysunków, przedmiotów codziennego użytku (piękna teczka na dokumenty), biżuterii.

W kilkunastu salach możemy obejrzeć dziesiątki dowodów wielkiego dzieła, jakim było podnoszenie narodu z bagna, w jakie się wpędził, z największym z nich – oryginałem Konstytucji 3 Maja. Stanisław August zostawił po sobie bardzo wiele śladów aktywności, jak nigdy przed nim żaden król. Na wystawie możemy obejrzeć wiele rzeczy znanych, ale i bardzo dużo unikatów. Za takie uznać wypada dwa obrazy Jana Bogumiła Plerscha z Galerii Sztuki we Lwowie – przestawiające spotkanie Stanisław Augusta z Katarzyną II w Kaniowie w 1787 roku, a także zachowaną w dobrym stanie koszulę nocną króla. Wielkie emocje wywołuje skromny skrawek papieru w własnoręcznym pismem króla – akt przystąpienia do Targowicy. Ostatnia próba ratowania kraju przed rozbiorem, dokonana za namową wielu, w tym Hugona Kołłątaja. Potem wszyscy ci „bohaterowie” uciekli z kraju, zostawiając króla sam na sam z Katarzyną II.

Czy wystawa spełni oczekiwania organizatorów? Ludzie myślący przyjmą ją z aplauzem, ci zaś, dla których historia to okazja do niszczenia własnych dziejów – przekonani nie będą. Już na łamach dodatku do „Rzeczpospolitej” „Plus Minus” ukazał się obszerny artykuł pod wymownym tytułem „Król z trupią głową”, będący nieudolną i dosyć prymitywną próbą zdezawuowania idei wystawy, tak jakbyśmy mieli pod dostatkiem przykładów podobnej aktywności co w przypadku Stanisława Augusta. Dziwi to, że gazeta mieniąca się prawicową i konserwatywną nie jest w stanie wyjść poza jakobińsko-lewicowy ogródek.

Na koniec opinia najwybitniejszego historyka dziejów Polski Nowożytnej – prof. Władysława Konopczyńskiego, działacza Narodowej Demokracji, przyjaciela Romana Dmowskiego, i bynajmniej nie wielbiciela króla. W 1938, oburzony skandalicznym potraktowaniem szczątków króla przez sanację, zamieścił w „Kurierze Poznańskim” (z 25 sierpnia 1938 r.) artykuł pt. „Król w poniewierce”: „Iluż to Polaków na tym zasadzało swój patriotyzm, by nienawidzić żyjącego króla Ciołka, „uzurpatora”, „solitera” – i jego ideały! Ilu ich potomków, nie umiejąc nic zrobić dla Polski, a nieraz jej szkodząc, manifestowało po rozbiorach swój tani patriotyzm, klnąc pamięć Poniatowskiego! Trzeba było odwagi cywilnej, aby oddawać temu nieszczęśliwemu sprawiedliwość: kto za nim przemówi, ten zły patriota, moskalofil, duch spodlony niewolą”. I tak bywa po dziś dzień. Dlatego zachęcam do odwiedzenia Zamku i zapoznania się z kawałkiem polskiej historii – tragicznym, ale i chwalebnym.

Jan Engelgard

Wystawa „Stanisław August, ostatni król Polski, polityk, mecenas, reformator 1764-1795”, Zamek Królewski w Warszawie, 27.11.2011-19.02.2012, komisarz wystawy Angela Sołtys.

Wystawie towarzyszy wspaniale wydany katalog pt. „Stanisław August, ostatni król Polski, polityk, mecenas, reformator 1764-1795”, Zamek Królewski w Warszawie, ss. 508.

Komentarze: (1)

 

  1. Wilniuk pisze:

    Kolego Janie warto tez przytoczyć akt abdykacji Poniatowskiego, z którego wynika, ze Polacy powinni być szczęśliwi, że zamiast własnego państwa będą sobie żyli w Rosji:

    My, Stanisław August, z Bożej Łaski Król Polski, Wielki Książe Litewski et c., et c., et c.

    Nie szukając w ciągu królowania naszego innych korzyści lub zamiarów, jak stać się użytecznym ojczyźnie Naszej, byliśmy także tego zdania, iż opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych lub też przynajmniej umniejsza ich nieszczęścia; przekonani teraz, że pieczołowitość Nasza na nic się ojczyźnie Naszej nie przyda, kiedy nieszczęśliwa zdarzona w niej insurekcja pogrążyła ją w teraźniejszy stan zniszczenia, i rozważywszy, że środki względem przyszłego losu Polski koniecznie potrzebne z powodu naglących okoliczności, a od Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji i innych sąsiednich mocarstw przedsięwzięte, jedynymi są do przywrócenia pokoju i spokojności współobywatelom Naszym, których dobro zawsze było najmilszym przedmiotem starań Naszych — postanowiliśmy przeto z przywiązania do spokojności publicznej oświadczyć, tak jako też niniejszym aktem najuroczyściej ogłaszamy, że wolnie i z własnej woli wyrzekamy się bez ekscepcji wszelkich praw Naszych do Korony Polskiej, do Wielkiego Księstwa Litewskiego i innych należących do nich krajów, jako też znajdujących się w nich posesji i przynależytości ; akt ten uroczysty abdykacji korony i rządu Polski w ręce Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji składamy dobrowolnie i z tą rzetelnością, która postępowaniem Naszym w całym życiu kierowała. Zstępując z tronu, dopełniamy ostatniego obowiązku królewskiej godności, zaklinając Najjaśniejszą Imperatorową, ażeby macierzyńską swą dobroczynność na tych rozciągnęła, których królem byliśmy, i to wielkości Jej duszy działanie wielkim swym sprzymierzeńcom udzieliła. Akt niniejszy dla większego waloru podpisaliśmy i pieczęć nań Nasza wycisnąć rozkazaliśmy.

    Działo się to w Grodnie dnia 25 listopada, a roku 32 panowania Naszego Stanisław August, król.