Gdzie są teraz ci wszyscy „intelektualiści”?
1 stycznia 2012 odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika Stepana Bandery we Lwowie – jak podaje „Nasz Dziennik” nr 1 (4236) z dnia 2 stycznia 2012 r. Nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie pewne „ale”? I o tym chciałbym napisać kilka słów. Nie chodzi mi wcale o „Nasz Dziennik”. Chodzi mi tylko o sprawę jako taką. W roku Pańskim 2007 Zarząd Związku Kresowian ogłosił zamiar budowy pomnika poświęconego ofiarom ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej przez tak zwaną Ukraińską Powstańczą Armię. Pomnik miał uczcić pamięć ofiar 200 tysięcy, zamordowanych w bestialski sposób, Polaków.
Jak na komendę już następnego dnia, po informacji, pojawiło się 138 znanych intelektualistów polskich, znanych działaczy i Solidarności i aktualnie rządzących państwem polskim, którzy w zdecydowany sposób sprzeciwili się budowie postumentu, bowiem taki pomnik miał utrudnić stosunki polsko-ukraińskie, a ponadto miał w drastyczny sposób pokazać grozę tamtych czasów. Po prosu miał zaprzeczyć „prawdzie” i potwierdzić ludobójstwo w ogóle. Sprawa upadła. Rzecznikiem „intelektualistów” polskich była pani Bogumiła Berdychowska – doradca prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Wówczas stosunki polsko-ukraińskie były oparte na hasłach „rewalucji pomarańczowej”.
Kresowianie przełknęli gorzką pigułkę. Budowa pomnika stanęła w martwym punkcie. Dzisiaj po prawie pięciu latach sprawa ożyła. Pomnik stoi. Już jest odsłonięty i poświęcony. Już można pod nim składać kwiaty i zapalać znicze, delegacje państwowe mogą oddawać honory „bohaterowi”. Tylko jest tutaj pewne ale: pomnik został zbudowany ku czci jednego z największych zbrodniarzy świata Stepana Bandery i został wybudowany we Lwowie.
I teraz pytanie nasuwa się samo: Kiedy intelektualiści polscy zaprotestują przeciwko oddawaniu czci monumentowi”? A może kiedy złożą pierwsze kwiaty pod pomnikiem jako, że pomnik ten będzie stanowił, przynajmniej dla nich, argument dla zaciśnięcia stosunków polsko-ukraińskich, przecież stanął on jako wynik pomarańczowej rewolucji ku chwale współpracy polsko-ukraińskiej.
Ja jednak pozwolę sobie na zadanie pytania tym samym intelektualistom: Gdzie jest Wasza twarz? Czy nie wstydzicie się swojej uprzedniej decyzji? Czy dalej jesteście zwolennikami ludobójstwa? Dzisiaj poddańczo kłaniamy się władcom Unii oddajemy im władze, jutro zechcemy oddać Ukrainie część Polski w ramach łączenia rodzin (ukraińskich) całe Kresy Wschodnie obecnej Polski. Przecież to jest logiczne i dla dobra stosunków polsko-ukraińskich konieczne.
Ale dość makabrycznych żartów. Jeszcze nie zwiędły kwiaty we wieńcach na grobach ekshumowanych ofiar ludobójstwa w Ostrówkach i w Woli Ostrowieckiej, a już składa się wieńce pod pomnikiem przywódcy, który dał rozkaz zlikwidowania nie tylko Ostrówek ale wszystkich Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Przypomnijmy sobie krótkie opisy tamtych dni:
A niewinni skazańcy, męczennicy, dzieci, kobiety i staruszkowie szli na miejsce kaźni do dołu śmierci. Matki uspokajały dzieci, że już za chwilę będą razem w Niebie. Odmawiały modlitwy, nawet śpiewały nabożne pieśni, bowiem z modlitwą na ustach, lżej było umierać. My powinniśmy wybaczyć złoczyńcom. A czy zamordowani uczyniliby to samo?… Z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że wiele osób prosiło Boga: nie poczytaj im tego grzechu, bo nie wiedzą co czynią. To jest relacja jedynego świadka zbrodni, którego uratowała krew matki. Nie przesadzam. Krew matki zalała leżącego synka, a oprawca widząc leżącego chłopca sądził że to martwe dziecko, zaoszczędził ciosu nożem czy strzału z karabinu. Chłopiec przeżył. Był tylko w szoku. Odzyskał przytomność i dzisiaj opowiada całą tragedię wsi. Dzisiaj należy tylko oczekiwać momentu kiedy to polskie, poprawne, delegacje zaczną składać kwiaty pod pomnikiem największego ludobójcy. Pozwolę sobie zacytowaćpo raz wtóry meldunek złożony jednemu z dowódców nacjonalistów Ukraińskich:
„Zlikwidowałem wszystkich Polaków od małego do starego. Wszystkie budynki spaliłem, mienie i chudobę zabrałem dla potrzeb kurenia”. Podpisał: „Łysy”
To było na całych Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej i w Bieszczadach obecnej Polski. To czynili obywatele polscy narodowości ukraińskiej. Jeszcze raz pytam państwa intelektualistów polskich: kiedy złożycie ostry protest podobny do protestu budowy pomnika ofiarom”?
Antoni Mariański
Komentarze: (1)



In English
по русском языке





Ten pomnik we Lwowie to tylko jeszcze jeden argument , ze z Halyczanami porozumiec sie nie mozna.
Przeszkadza temu,,, i ziemia …i krew rozlana.
Tak mysla , tak uwazaja i sa mocno przkonani, ze bez wzgledu jak nie oceniac zbrodnie…oczysccli Halyczyne z lechickich nalecialosci raz i na zawsze. Nalezy tylko o tym dobrze pamietac….zwlaszcza nardowcy.