Oś Paryż–Berlin–Moskwa – początek Wielkiej Europy

Mistral„Konkurentem Europy nie jest Rosja, lecz Ameryka i Azja.
Warunkiem sukcesu Unii Europejskiej w globalnej konkurencji jest sojusz z Moskwą”.(Gerhard Schröder)

W ciągu ostatniego roku Rosja poczyniła szereg kroków w kierunku geopolitycznego otwarcia się na Europę. Dobrym przykładem zacieśnienia relacji paneuropejskich jest sektor militarny, który od wieków był dobrym probierzem temperatury geopolitycznej.

9 lutego 2011 r. minister obrony Federacji Rosyjskiej Anatolij Sierdiukow podpisał umowę z niemieckim koncernem Rheinmetall, reprezentowanym przez dyrektora generalnego Klausa Eberhardta. Umowa dotyczy budowy nowoczesnego wojskowego centrum szkoleniowego w miejscowości Mulino, niedaleko Niżnego Nowogrodu. Rheinmetall to jeden z największych i najnowocześniejszych koncernów zbrojeniowych w Europie, mający bogatą tradycję, założony jeszcze w 1889 r. Mulino to z kolei największy poligon artyleryjski w Rosji, stworzony w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Obecnie służy do testowania nowoczesnej broni przed wdrożeniem jej do jednostek.

Budowany przez niemiecki koncern ośrodek szkoleniowy ma dysponować najnowocześniejszym wyposażeniem i oprogramowaniem do symulacji działań bojowych od szczebla drużyny do szczebla brygady. Rheinmetall ma dostarczyć nowoczesne wyposażenie informatyczne oraz specjalną amunicję przyjazną dla środowiska. W przyszłości nie wyklucza się wspólnych ćwiczeń sił zbrojnych obu państw. Warto podkreślić, że Rheinmetall jest pierwszym zagranicznym koncernem dopuszczonym do budowy infrastruktury wojskowej na terenie Federacji Rosyjskiej [1].

3 grudnia 2010 r., Anatolij Serdiukow poinformował, że Moskwa zakupi od Rzymu dziesięć lekkich samochodów wielozadaniowych (LMV M65). Ma to być preludium do zakupu technologii oraz stworzenia rosyjsko-włoskiej spółki (Iveco-Rostechnologie), która będzie w Rosji produkować te pojazdy (w perspektywie mówi się o ok. 1000 sztuk). Nie wykluczone, że LMV trafią do innych resortów siłowych FR i będą wykorzystywane do działań antyterrorystycznych na Kaukazie [2].

17 czerwca br. w Sankt Petersburgu przedstawiciele rosyjskiego Rosoboroneksportu popisali umowę z francuskim koncernem DCNS w sprawie zakupu dwóch okrętów desantowych klasy Mistral. Kontrakt ma być zrealizowany do 2015, a jego wykonawcą będzie francuska stocznia w Saint-Nazaire. Wartość kontraktu to ponad miliard euro. Jeden z okrętów trafi na pewno do Dalekowschodniego Okręgu Wojskowego FR. Jednostki klasy Mistral to nowoczesne okręty projekcji siły, o wyporności 21 tys. ton, z bardzo zaawansowanymi systemami dowodzenia i łączności, mogące zabrać na pokład batalion piechoty zmechanizowanej lub batalion czołgów, albo w razie konieczności do 35 śmigłowców [3].

Powyższe umowy, a zwłaszcza zacieśnienie relacji niemiecko-rosyjskich zostały zdemonizowane przez część polskich rządowych ośrodków analitycznych [4]. Są one jednak zbieżna z długofalowymi interesami Europy, w tym także Polski. Stają się ogromną szansą na zacieśnienie współpracy koncernów zbrojeniowych, instytutów naukowo-badawczych, wspólnego szkolenia dowództw i wojsk, a także na stabilizację całego regionu.
Polska dyplomacja (także ta wojskowa) powinna dążyć do włączenia się naszego kraju do inicjatywy niemiecko-rosyjskiej. Zamiast straszyć obywateli ćwiczeniami „Zachód” czy „Ładoga”, warto ściśle współpracować na niwie militarnej z Niemcami i Rosją. O wiele korzystniejsze (i z dyplomatycznego, i z czysto wojskowego punktu widzenia) byłoby uczestnictwo Sił Zbrojnych RP w ćwiczeniach na poligonach artyleryjsko-rakietowych w Rosji, czy Kazachstanie, niż udział w okupacji Afganistanu.

Rzut oka na tych kilka kontraktów zbrojeniowych pokazuje wyraźne trendy geostrategiczne, z jakimi mamy do czynienia już od dawna. Histeryczna reakcja Waszyngtonu (vide: zeszłoroczna rozmowa Roberta Gatesa z ministrem obrony Francji Hervé Morinem) potwierdza tylko fakt tworzenia się nowego wektora geopolitycznego w Eurazji.

Jak wskazano wyżej, procesy kształtowania nowego układu sił przez głównych graczy europejskich – na czele z osią Paryż–Berlin–Moskwa – są niezwykle korzystne z punktu widzenia procesów integracyjnych na obszarze Eurazji. Dziś prawdziwą przeszkodą na drodze ku pełnemu zjednoczeniu sił naszego kontynentu jest powielanie dziewiętnastowiecznego stylu myślenia o polityce, kurczowego trzymania się etnicznych nacjonalizmów, partykularnych interesów, widzących „drzewo”, a nie dostrzegających całego „lasu”. W prowadzeniu polityki na miarę XXI w. nie pomaga na pewno podatność na przyswajanie kodów geopolitycznych obcych kontynentalnej racji stanu, takich jak wizje „mocarstwa nad Wisłą” (dr Friedman zapomina zawsze dodać, że chodzi o mocarstwo amerykańskie) [5].

[1] http://de.rian.ru/security_an… [25.09.11] http://www.redstar.ru/2011/06… [25.09.11]
[2] http://www.altair.com.pl/star… [25.09.11]
[3] http://lenta.ru/news/2011/06/…. [25.09.11]
[4] Zob. np. biuletyn Ośrodka Studiów Wschodnich: A. Wilk, „Francja i Niemcy zacieśniają współpracę wojskową z Rosją”, „Tydzień na Wschodzie” nr 22/2011 (29.06.11), s. 2-3.
[5] Por. G. Friedman, „Następne sto lat. Prognoza na XXI wiek”, Warszawa

Leszek Sykulski
za: geopolityka.org
Fragment analizy „Od Trójkąta Kaliningradzkiego do Związku Europy”:
2009.

Od redaktora:
Bardzo interesująca analiza, choć dyskusyjne jest zakończenie, w którym autor atakuje „nacjonalizmy XIX-wieczne” utrudniające integrację kontynentu. Myślę, że każde z państw uczestniczących w tej grze (Francja, Niemcy, Rosja) nie zrezygnuje z atrybutów suwerenności, i bardzo dobrze – nie można działać wbrew naturze. Integracja jest możliwa bez likwidacji państw narodowych.

Jan Engelgard

Komentarze: (2)

 

  1. admin pisze:

    Francja, Niemcy, Rosja nie zrezygnują z atrybutów suwerenności. A co z Polską, czy Polska ma zrezygnować z suwerenności w imię integracji kontynentu? A jak juz nastąpi ta integracja kontynentu to co dalej? Osiągniemy stan powszechnej szczęśliwości?

  2. admin pisze:

    Do kogo to pytanie? Do autora czy do mnie, redaktora? Czy autor wpisu ma inne propozycje? Np. teoria walki ze wszystkimi czy też trzymanie się Ameryki jak pijany płotu. Przepraszam za sarkazm. Integracja nie oznacza utraty suwerenność, choć nie miejmy złudzeń, pełnej suwerenności nigdy nie osiągniemy.
    Redaktor