Daniel Pawłowiec: Nie potępiajmy LPR

pawlowiecW najnowszym (nr 7-8, 12-19.02.2012) numerze tygodnika „Myśl Polska” ukaże się wywiad z Danielem Pawłowcem, byłym posłem LPR, obecnie wydawcą i jednym z redaktorów kwartalnika „Polityka Narodowa”. Oto fragment wywiadu dotyczący oceny Ligi Polskich Rodzin:

„O ile historia polskiego Ruchu Narodowego pisana jest na nowo, to historia Ligi Polskich Rodzin już jest skończona. W dziejach endecji było wiele partii politycznych, które miały swoje miejsce, swój czas i swoją rolę do odegrania. W moim najgłębszym przekonaniu Liga była pozytywnym epizodem w historii polskiego nacjonalizmu, aczkolwiek nie broniłbym do upadłego tezy, że była to partia stricte narodowa. Przede wszystkim stworzyła pewną przestrzeń polityczną, kulturową i społeczną do lepszej skuteczności narodowej argumentacji i katalogu postulatów. Dzięki Lidze w dyskursie politycznym na prawach pełnoprawnego partnera zagościły (czasami po dłuższej nieobecności, czasami po raz pierwszy) takie tematy jak: patriotyzm, eurosceptycyzm, suwerenność, polityka prorodzinna, sprzeciw wobec prywatyzacji, obrona polskiej złotówki czy promocja tradycji i tożsamości narodowej. Krytyczny stosunek LPR do Unii Europejskiej zmusił mainstreamowi partie do trwającej kilka weryfikacji swoich naiwnych poglądów na integrację europejską. Radykalny sprzeciw LPR wobec wprowadzenia euro przez koalicjantów z PiS był, z jednej strony oczywiście kolejną przyczyną rozpadu koalicji rządowej (ten koszt poniosła Liga) a z drugiej uchronił Polskę przed pogłębionym kryzysem strefy euro (taki zysk odniosła Polska). Nie można też zapominać, że była to też pierwsza partia w polskim parlamencie, która w tak twardy sposób broniła polskiej własności – sprzeciwiała się dalszej prywatyzacji popierając w zamian uwłaszczenie polskich obywateli – zresztą temat prywatyzacji stał się pierwszym politycznym sporem pomiędzy PiS a LPR – poszło o prywatyzację elektrowni „Dolna Odra”. Liga wykonała też przeogromną pracę formacyjną wydając patriotyczne książki i broszury informacyjne w dziesiątkach, jeśli nie setkach tysięcy nakładu, wspierając prawicowych publicystów (nie oczekując od nich w zamian lojalności partyjnej), organizowała wiele różnych cyklów spotkań tematycznych poświęconych Unii Europejskiej, polityce zagranicznej czy sytuacji gospodarczej. Dziś nikt już tego nie robi – nie ma takiej partii, której by autentycznie zależało na wychowywaniu polskiego społeczeństwa do odpowiedzialności za losy wspólnoty – są tylko zorientowane marketingowo partie-zombie, które wysysają resztki naszej witalności.
W pewnym momencie okazało się, że formuła LPR po prostu się wyczerpała. Klęską Ruchu Narodowego nie był upadek Ligi, który po 2005 roku wydawał się oczywisty (choć mówię to z pewnej perspektywy czasowej i dystansu, którego mi wtedy – uczciwie to przyznaję – brakowało), ale to, że nie udało się wykształcić innej formuły polityczno-organizacyjnej. Dziś jednak wiele osób zbyt łatwo pozwala sobie na krytykę tamtego okresu nie zdając sobie chyba sprawy z tego, że w ten sposób krytykują ważny i pozytywny etap w historii Narodowej Demokracji i dobrowolnie zubażają dorobek myśli narodowej”.

Cały wywiad czytaj w najnowszym numerze MP –

w kioskach od wtorku 7 lutego.

Komentarze: (3)

 

  1. chart pisze:

    Hmm, koalicja rządowa rozpadła się przez euro? Cóż, samoobronowcy twierdzili z kolei, że chodziło o ich sprzeciw wobec Tarczy – słowem, każdy jakoś pod siebie racjonalizuje te wydarzenia. Z punktu widzenia ruchu narodowego jednak ciekawsze są zdarzenia wcześniejsze, związane z powstaniem Narodowego Koła Parlamentarnego. Dość ewidentnie PiS rzucił wówczas koło ratunkowe Lidze widząc w niej słabszego, schyłkowego partnera i nie chcąc powstania nowej formacji narodowej, która pozbawiona słabości Ligi (zwłaszcza wynikających z polityki kadrowej i przywództwa) mogłaby stanowić wprawdzie uzupełnienie, ale też i konkurencję dla PiS.

  2. Nie-Endek pisze:

    I jeszcze jedną sprawę zawdzięczamy LPR, o której były Dyplomata Pawłowiec dziś już nie wspomina, bądź nie chce pamiętać: dzięki wam dziś w Sejmie znalazł się Robert Biedroń i Anna Grodzka, bo to właśnie wy najczęściej mówiliście o gejach, lesbijkach i transwestytach. Dobrze, że już was nie ma na polskiej scenie politycznej. Gdy sobie przypomnę wypowiedzi Wierzejskiego, Giertycha i innych “polityków” z tego obozu to wstyd mi za moich rodaków, którzy was wtedy wybrali w wolnych, demokratycznych wyborach. (”was” i “wy” celowo pisałem z małej litery).

  3. wyborca LPR pisze:

    Obecne ekstremalne niskie temperatury to też wina LPR-u. Nie-Endek DURNY JAK BUT.